wtorek, 28 stycznia 2014

Ręce są cudowne




"Ręce są cudowne - potrafią robić sztuczki z monetą, potrafią też wygładzić zmarszczki i 

załamania na ogarniętych melancholią, zmiętych duszach. "

J. Corral













Coś, co w życiu warto  chociaż raz doświadczyć.

Coś, co zrozumie dopiero ten, który spróbuje

Coś dla duszy i ciała


 M A S A Ż










Masaż można porównać do pełnego harmonii tańca, którego rytm wybija serce, a dusza tworzy niejako choreografie. Masaż jest rajem dla zmysłów, gdyż daje odczucia zupełnie inne od tak dobrze znanych Nam form czułości. Masaż przywraca Nam równowagę i zapewnia wewnętrzną harmonię.
Masaż, Masaż, Masaż

Dlaczego tak go wychwalam? Dlaczego jestem jego zwolennikiem? Co w nim takiego wyjątkowego?

Są pewne zasady- żelazne, których trzeba się zdecydowanie trzymać i tak np zanim ktoś podda się masażowi, musi zdawać sobie sprawę, że istnieją przeciwwskazania do wykonania takiego zabiegu. Stan zdrowia musi pozwalać na ingerencje, gdyż jest to na tyle inwazyjne, że czasem można komuś zaszkodzić.

Masaż jest najlepszym lekiem. Naturalnym. Łatwo-dostępnym. Skutecznym. Lekiem dla duszy i ciała. 
Wielokrotnie pisałam Wam, że dusza, umysł, ciało tworzą jedność. Kiedy choruje ciało, chorują pozostałe elementy i odwrotnie. Najważniejsza jest równowaga, którą niestety zaburzają spięcia w ciele. Blokują dopływ krwi-energii do pozostałych tkanek. Człowiek jest zmęczony, obolały, słaby. Stres Nas zabija. Dosłownie i w przenośni. Dzisiejsze tempo życia jest zawrotne i nikt nie jest w stanie temu sprostać. Zaczynają się różne dolegliwości i coraz częściej choroby psycho-somatyczne czyli właśnie na tle stresowym. Wszechobecny stres wpływa na każdy aspekt Naszego życia. NISZCZY NAS od środka.
Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby przychodzące do gabinetu, które mają rozluźnione mięśnie. Naprawdę. Dlatego uwierzcie- każdy potrzebuje masażu. 

Cała otoczka masażu- relaksująca muzyka, świece, dotyk oraz spokój, wszystko to sprawia, że masaż jest odskocznią od codziennego zgiełku, gdzie wkońcu można odpocząć.

Czasem, ze śmiechem porównuje masaż do gotowania. Niby przepis ten sam, ale każdemu wyjdzie inaczej. 
To zależy od wielu, wielu rzeczy. 
Rodzajów i metod wykonania masażu jest multum i jestem przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie. Wiem jednak, że czasem trudno jest poruszać się nowym w tym temacie osobom pośród dżungli rożnorakich propozycji gabinetów i SPA.
To co chciałabym Wam polecić a zarazem jest moją pasją to masaże relaksujące oraz modelujące sylwetkę.
Dwie skrajności w odczuciach i intensywności.
Pierwsze, relaksujące, zazwyczaj obejmują plecy lub całe ciało. Mogą być na twarz i kark. Rozluźniają, dodają energii i przywracają harmonie.
Drugie, modelujące sylwetkę to już hardcore dla ciała. Ból i siniaki to ich nieodłączni towarzysze, ale te efeeeeeeeeeekty!!!!!Dlaczego warto cierpieć- zrozumie to tylko ten, kto miał możliwość na samym sobie sprawdzić jak wspaniale ujędrniają i podnoszą się pośladki po takim masażu:)

Masować może każdy.... kto to czuje. Czuć oznacza przełamać się w bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem. Czuć znaczy chcieć pomóc. Czuć to oddać komuś cząstkę samego siebie. Bo masaż to obdarowywanie kogoś. To ofiarowanie komuś swojej energii. Masowanie to praca fizyczna, wcale nie łatwa, ale piękna i wdzięczna a co najważniejsze-satysfakcjonująca, bo to praca z drugim człowiekiem.





Moim marzeniem jest wyjść kiedyś z gabinetu i masować na pięknej, ciepłej, piaszczystej 


 plaży, nad delikatnie falującym morzem tudzież oceanem:) To musi być wspaniałe


doświadczenie:)



Masujcie się, naprawdę warto.


Bycie masowanym daje niezapomniane wrażenia i poczucie wewnętrznego spokoju 

dodatkowo usprawniona zostaje praca całego organizmu, jest to również regeneracja dla 

zmęczonych i napiętych mięśni. 


Tego się trzymam, to powtarzam każdemu:


 Coś dla Duszy. 

Coś dla Ciała


M A S A Ż







Dziękuję, pozdrawiam i zapraszam

Nic nie znaczące to coś i najważniejsze to nic

 Ciągle jestem zabiegana i chociaż naprawdę próbuje sprostać wszystkiemu, co wzięłam sobie na głowę, czasem dobija mnie ilość zobowiązań. Kocham moją pracę, uwielbiam pomagać innym, chciałabym dać każdemu z siebie jak najwięcej, ale zaczynam dostrzegać  własne zmęczenie.
 Ambicja też nie jest zawsze dobrą cechą. Bo mogliśmy lepiej, bardziej, inaczej zrobić coś. Albo zadajemy sobie pytania, czy właściwie postąpiliśmy? Czy nie popełniliśmy błędu?




Takie myśli błądziły dziś po mojej głowie, podczas wertowania stron internetowych i  przypadkowo natknęłam się na poniższy tekst  L. Tołstoj-a
Przeczytajcie:)
Pewien cesarz pomyślał kiedyś, że gdyby tylko znał odpowiedź na trzy pytania, nie błądziłby w żadnej sprawie: “Jaki czas jest najodpowiedniejszy dla każdego działania? Z jakimi ludźmi współpracować? Co jest najważniejsze do zrobienia?”

Cesarz wydał więc dekret, w którym wyznaczył wielką nagrodę dla tego, kto odpowie na jego pytania. Wielu, dowiedziawszy się o tym, niezwłocznie udało się do pałacu. Każdy miał inną odpowiedź.

W odpowiedzi na pierwsze pytanie ktoś poradził, by cesarz sporządził dokładny plan czynności z uwzględnieniem godziny, dnia, miesiąca i roku i później co do joty go wypełniał.

Tylko wtedy będzie podejmował każde działanie we właściwym czasie.

Ktoś inny powiedział, ze nie da się wszystkiego zaplanować i ze cesarz powinien odłożyć na bok próżne rozrywki i zważać na wszystko, aby wiedzieć, kiedy co zrobić.

Trzeci śmiałek udowadniał, ze cesarz sam nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć i nie ma takiej znajomości rzeczy, by decydować, jaki czas najlepiej odpowiada każdemu zadaniu Powinien więc powołać Radę Mędrców i działać zgodnie z jej zaleceniami.
Czwarty rzekł, ze pewne sprawy wymagają natychmiastowej decyzji i nie mogą czekać na konsultacje, lecz jeśli cesarz chce wiedzieć z wyprzedzeniem, co się wydarzy, powinien zasięgnąć rady wróżów i jasnowidzów
Odpowiedzi na drugie pytanie tez nie były zgodne.
Jeden twierdził, ze cesarz powinien mieć zaufanie do administratorów, inny – ze powinien polegać na kapłanach i mnichach Byli tez tacy, co zalecali współpracę z medykami i tacy, którzy za godnych zaufania uważali wojowników.
Trzecie pytanie również przyniosło różnorodne odpowiedzi.
Niektórzy twierdzili, ze najważniejszym zajęciem jest nauka, mm obstawali przy religii, a jeszcze mm dawali pierwszeństwo ćwiczeniom wojskowym
Żadna z tych odpowiedzi nie zadowoliła cesarza, toteż nie przyznał nikomu nagrody.
Po kilku nocach spędzonych na rozmyślaniach postanowił udać się do pustelnika, który żył w górach i uchodził za oświeconego.

Cesarz zapragnął odszukać go i przedstawić mu swe pytania, chociaż dobrze wiedział, że pustelnik nigdy nie schodził z gór, a przyjmował tylko biednych, odmawiając wszelkiego kontaktu z ludźmi bogatymi i posiadającymi władzę.

Cesarz przebrał się więc za prostego wieśniaka. Rozkazał sługom czekać w dolinie, a sam zaczął wspinać się w poszukiwaniu pustelnika.

W końcu dotarł do miejsca, gdzie mieszkał ów święty człowiek. Zastał go przy skopywaniu ziemi w ogrodzie przed chatą. Kiedy pustelnik zauważył przybysza, skinął głową na powitanie, po czym kopał dalej. Widać było, że praca kosztuje go dużo wysiłku. Był już stary i za każdym razem, gdy zagłębiał łopatę w ziemi, ciężko wzdychał.

Cesarz zbliżył się do pustelnika i powiedział: „Przyszedłem tutaj prosić cię o odpowiedź na trzy pytania: Jaki czas jest najodpowiedniejszy dla każdego działania? Z jakimi ludźmi współpracować? Co jest najważniejsze do zrobienia?”

Pustelnik słuchał uważnie, po czym poklepał cesarza po ramieniu i wrócił do kopania ziemi. „Musisz być zmęczony” – powiedział cesarz. „Pozwól, że ci pomogę”. Pustelnik podziękował, dał mu łopatę, a sam usiadł na trawie, by odpocząć.
Cesarz skopał dwie grzędy i ponownie zwrócił się do starca z pytaniami, lecz ten nadal milczał. Po chwili wstał i wskazując na łopatę powiedział: „Teraz ty odpocznij, a ja będę kopał”. Cesarz jednak nie przerywał pracy. Minęła godzina, potem druga, w końcu słońce zaczęło chować się za góry. Odłożył łopatę i rzekł: „Czy odpowiesz na moje pytania? Jeśli nie możesz dać mi odpowiedzi, proszę, powiedz, a wrócę do domu”.
Pustelnik podniósł głowę i odezwał się: „Słyszysz? Ktoś tam biegnie”. Cesarz odwrócił się. Ujrzeli człowieka z białą brodą, wyłaniającego się z lasu. Biegł jak szalony. Przyciskał ręce do zakrwawionego brzucha. Kierował się prosto na cesarza i w końcu upadł przed nim nieprzytomny.
Gdy cesarz i pustelnik ściągnęli ubranie z nieznajomego, ujrzeli głębokie cięcie. Cesarz starannie przemył ranę, po czym zabandażował ją własną koszulą, która w ciągu paru minut nasiąknęła krwią. Wypłukał ją więc i powtórnie opatrzył zranione miejsce.
Czynił to wielokrotnie, dopóki krew nie przestała broczyć z brzucha.
W końcu ranny odzyskał przytomność i spragniony poprosił o wodę. Cesarz zbiegł do strumienia i wrócił z dzbanem pełnym świeżej wody.
Tymczasem słońce zupełnie zaszło i zaczęło wiać nocnym chłodem. Pustelnik pomógł cesarzowi wnieść człowieka do chaty i ułożyć go na łóżku. Ranny przymknął oczy i leżał spokojnie. Cesarz, wyczerpany długą wspinaczką i kopaniem ziemi, oparł się o drzwi i zasnął. Kiedy się obudził, słońce już wzeszło. Przez chwilę nie wiedział, gdzie jest i co tu robi. Spojrzał na łóżko i zobaczył, że leżący tam człowiek też rozgląda się zmieszany. Ów przyjrzał się bacznie cesarzowi, po czym słabo wyszeptał: „Proszę, przebacz mi”.
„Cóż takiego uczyniłeś, że powinienem ci przebaczyć?” – zapytał cesarz.
„Wasza Wysokość, nie znasz mnie, lecz ja znam ciebie. Byłem twym zawziętym wrogiem i przysiągłem zemścić się na tobie, gdyż w czasie ostatniej wojny zabiłeś mego brata i zająłeś moje dobra. Kiedy dowiedziałem się, że idziesz sam w góry do pustelnika, postanowiłem zaskoczyć cię w drodze powrotnej i zabić. Czekałem długo, ale nie nadchodziłeś, więc opuściłem kryjówkę, by cię odnaleźć.
Zamiast ciebie napotkałem ludzi z twego orszaku. Rozpoznali mnie i zadali tę ranę. Na szczęście zdołałem uciec i przybiegłem tutaj. Gdyby nie ty, z pewnością już bym nie żył. Miałem zamiar zabić cię, tymczasem ty ocaliłeś mnie przed śmiercią.
Wstydzę się i jestem ci wdzięczny bardziej niż słowa mogłyby to wyrazić. Jeśli przeżyję, ślubuję służyć ci przez resztę życia i nakażę mym dzieciom i wnukom, by też tak czyniły. Proszę, przebacz mi”.
Cesarz nie posiadał się z radości, widząc, że tak łatwo pojednał się z byłym wrogiem. Nie tylko mu wybaczył, ale też przyrzekł przysłać swego nadwornego lekarza i służącego, by opiekowali się nim aż do całkowitego wyzdrowienia. Wydał rozkaz służbie, by zabrano rannego do domu i wrócił do pustelnika, chcąc prosić go po raz ostatni o odpowiedź na trzy pytania. Pustelnik właśnie rzucał ziarno w skopaną wczoraj ziemię. Zatrzymał się i spojrzał na cesarza:
„Masz już odpowiedzi na twoje pytania”.
„Jakże to?” cesarz nie rozumiał.
„Wczoraj, gdybyś nie ulitował się nad mym wiekiem i nie pomógł mi skopać grządek, zostałbyś zaatakowany w drodze powrotnej.
Żałowałbyś wtedy bardzo, że nie pozostałeś ze mną.
Zatem najważniejszym czasem był czas, kiedy kopałeś ziemię, najważniejszą osobą byłem ja i najważniejszym zajęciem pomaganie mi.
Później, kiedy zraniony człowiek dobiegł tutaj, najważniejszym czasem był czas, który spędziłeś, opatrując jego ranę. Gdybyś nie zrobił tego, umarłby i straciłbyś szansę pogodzenia się z nim.
Podobnie, to on był najważniejszą osobą i najważniejszym zajęciem – opatrywanie rany.
 Pamiętaj, że jest tylko jeden najważniejszy czas, a ten czas – to teraz.
Najważniejszą osobą jest zawsze ta, z którą właśnie przebywasz, która stoi przed Tobą, bo kto wie, czy jeszcze z kimkolwiek się spotkasz… Najważniejszym zajęciem jest czynienie szczęśliwym tego, kto znajduje się obok Ciebie.
Chwila teraźniejsza jest jedynym czasem, jaki mamy.”
L. Tołstoj



Myślę, że wszystko co dzieje się- ma sens, bez względu na to czy rozumiemy to na ten moment czy nie. Skoro coś stało się, widocznie miało się stać. Widocznie tak właśnie czuliśmy, tak właśnie chcieliśmy. Pamiętajcie, zawsze "coś" ma znaczenie, a "nic" jest najważniejsze. Zycie składa się właśnie z takich coś i nic. Z sekund, które przeplatają się przez palce czasu całego Naszego istnienia. Z tych "nic" tworzymy własną historię. Wszystko jest ważne, wszystko ma znaczenie- wszystko co jest TERAZ.


Dziękuję i pozdrawiam


wtorek, 7 stycznia 2014

DZIAŁAJ!!!!


W hołdzie ku tym, którzy nie zamulają
   
W hołdzie ku tym, którzy poszukują

W hołdzie ku tym, którzy mają odwagę


  D Z I A Ł A C!


Jedyną drogą, która prowadzi do zrealizowania Marzeń jest działanie. Stojąc w miejscu- cofasz się do tyłu….Dlaczego?
-Bo inni  I D Ą  dalej


Działanie- to rozwój,  czasem może i ponosimy porażki w Naszych poszukiwaniach, ale bezwzględnie- doświadczamy a doświadczając,  później łatwiej podejmujemy decyzję, bo wiemy już co wyeliminować, a za czym podążać.





Piszę ten post myśląc o moich bliskich i znajomych, którzy naprawdę próbują. Próbują odnaleźć siebie i swoją pasję, próbują zmienić swoje życie na lepsze.  Patrząc na Was, chce mi się żyć, inspirujecie mnie i napędzacie do działania. To piękne, kiedy człowiek podejmuje ryzyko i  uzewnętrznia siebie, pokazując innym, co tak naprawdę tkwi w nim samym. 
Moi bliscy i znajomi, których podziwiam za determinację i talent działają poprzez fotografię , prowadzenie  bloga i przedstawianie na nim swoich stylizacji, poprzez dbanie o zdrowy styl życia, rozwój własnego ciała, sport, poprzez  pisanie tekstów, tworzenie bitów i Rapu, pomaganie innym, poprzez wykonywanie z pasją swojej często niełatwej pracy.

Dziękuję Wam za to!

 Kiedy Was obserwuję, wiem, że wiele osiągniecie i wierzę w to.
Kiedy patrzę na efekty Waszej pracy, wiem, że  ma ona sens, gdyż dążycie do doskonałości i za każdym razem jesteście lepsi.

Kiedy widzę jaką radość sprawia Wam DZIAŁANIE- nagle porusza mnie inspiracja i sama zabieram się do czegoś.








Jeśli coś chodzi Ci po głowie, od dłuższego czasu marzysz o czymś, chcesz coś zmienić, poznać coś lub kogoś nowego, zacząć lepiej i zdrowiej żyć.

 TO JEST TEN MOMENT
D Z I A Ł A J!

Jak mawia Ewa Chodakowska: "Nic się samo nie wydarzy!" Od Nas zależy co osiągniemy i czy będziemy szczęśliwi, nie pozwalajmy by lęk i brak wiary w siebie- hamowały Nas w życiu. Liczy się tylko tu i teraz a teraz jest moment mocy, TERAZ możemy właśnie zrobić coś co zmieni Nasze życie. 
Ekspresja, Energia, Siła, Wiara i Ruch to wszystko jest w Tobie, odkryj je a one pozwolą Ci odszukać to do czego jesteś powołany, Twój talent oraz związane z Nim możliwości.



Otaczać się ludźmi, którzy inspirują, spełniać marzenia, działać- to coś, czego życzę Wam w tym Nowym Roku.


Dziękuję i pozdrawiam