czwartek, 29 maja 2014

Zatrzymaj się









Zatrzymaj się na chwilę i otwórz swe oczy
Być może widok ten bardzo Cię zaskoczy
Popatrz kim się stałeś, a jaki wczoraj byłeś 
i czy taki efekt sobie wymarzyłeś?
Zawsze dziękuj za to co było Ci dane 
tylko to umocni wewnętrzną przemianę
Z celem pod powieką pewny stawiaj krok
serce przezwycięży każdy zgubny mrok
Te słowa napisałam jakiś czas  temu
Nie znając zupełnie wagi problemu
Dzisiaj dopiero wiedzę to wyraźnie
Jak bardzo zniekształciłam wyobraźnie
Człowiek może myśleć, że coś nie jest czarne
Na białe ma nadzieje, lecz życie marne
Pokazuje prawdę i  w nagłym momencie
Naprawdę prawda znajdzie Cię wszędzie
Myślisz- w moim życiu nadszedł zastój
Dla Ciebie jest to jednak zwykły postój
Bo inny ktoś w  tym czasie walkę toczy
Czasem zamiast dobrą- złą  drogą kroczy
Ciebie trapi tysiące myśli na sekundę
A on obok walczy by wygrać kolejną rundę
Tobie się wydaję, że szczęśliwy jesteś
A ktoś to przekreśla jednym, drobnym gestem
Są pytania na które odpowiedzi nie ma
Ktoś twierdził inaczej?To była to ściema
Wody ugasiły co napisał ogień
Wymazały z niejednego serca płomień




Po chwili się budzisz to nie był zły sen
Ten sen nie-sen zwie się dzisiejszym dniem
Pobudka witamy w szarej rzeczywistości
Tu Wojnę się toczy w imię Miłości



Rozkmiń teraz Ziom te chwile zwątpienia
Gdy w pył obracały się Twoje marzenia
Gdy ktoś uświadomił Ci prawdę inną
Przez którą teraz złudzenia nikną
Sam tej perspektywy nigdy byś nie zczaił
nagle wiesz już czemu Twój świat się zawalił
Siła ludzkich myśli jest niesamowita
Myślisz-Hipokryta, widzisz-Hipokryta
Zatrzymaj się na moment pojmij prawdę prostą
Myśl tylko o tym co ma być ripostą 
Przeczucie się sprawdziło bo złych myśli siła
Szybko Nadziei światło przyćmiła
więc sama Nadzieja nic tu nie daje
Trzeba mieć Nadzieje, Miłość i Wiarę
Chronometr, znasz to słowo? przywołaj je na chwile
Zobrazuje Ci na jego działaniu myśli siłę
Tak jak wszystko w nim obraca się i balansuje
Tak i wszechświat do Twych myśli się dopasowuje
Skomplikowana machina lecz proste ma działanie
Wszechświat mówi: „Twe życzenie to dla mnie rozkaz Panie!”
Wszystko o czym myślisz -jutro przyjmie postać faktu
Miej świadomość ze jesteś reżyserem spektaklu
Zapisz tą prawdę dziś w testamencie swym
By przed życia katem dać przestrogę najbliższym




Po chwili się budzisz to nie był zły sen
Ten sen, nie-sen zwie się dzisiejszym Dniem
Pobudka witamy w szarej rzeczywistości
Tu Wojnę się toczy w imię Miłości




Pe­wien mudżahe­din po­wie­dział mi kiedyś, że przez­nacze­nie da­je Nam w życiu trzech nau­czy­cieli, trzech przy­jaciół, trzech wrogów i trzy wiel­kie miłości. Ta dwu­nas­tka jest jed­nak zaw­sze zak­ry­ta, tak, że nie wiemy, kto jest kim, dopóki ich nie po­kocha­my, nie zos­ta­wimy lub nie pokonamy. 







Dziękuję i pozdrawiam

poniedziałek, 12 maja 2014

Ćwierćwiecze








There is no teacher
Who can teach anything new
He can just help us to remember
The things we always knew









Wszystko czego chcę to kawałek własnej ziemi,
tej pełni szczęścia nie mierzonej stanem kieszeni,


Wszystko czego chcę to osiągnąć spokój ducha,
zrozumieć sam siebie, głosu swego serca słuchać,
do końca szukać odpowiedzi na pytania,
chodź wiem że będzie ciężko mam ich wiele do zadania.
Chce by moje słowa nawróciły niewiernego,
chce by moje błędy pouczyły chodź jednego,
by moje ego utworzyło wspólną jedność,
by odeszła złość pozostała tylko miłość.

nie chcę żyć płytko jak wielu na ten moment,
jak typowy konsument jak typowy abonent.

Czuć radość z każdej sekundy życia,
bez narkotyków bez używek i picia
Mam dużo czasu, dużo czasu na wszystko
,bo gdy mi go brakuje życie toczy się za szybko

kali






dziekuje i pozdrawiam



piątek, 14 lutego 2014

I see fire / Miłość



Było raz stare, majestatyczne drzewo, którego gałęzie rozpościerały się ku niebu. Gdy kwitło, motyle rozmaitych kształtów, barw i rozmiarów przylatywały i tańczyły wokół niego. Gdy rodziło owoce, przylatywały do niego ptaki z dalekich krajów. Jego gałęzie były jak ramiona wyciągnięte na wietrze, całe wyglądało tak pięknie.


Codziennie mały chłopiec przychodził bawić się pod nim, a wielkie stare drzewo zakochało się w małym chłopcu. Wielkie i stare może zakochać się w małym, młodym, jeśli wielkie nie uważa, że jest wielkie. Drzewo nie uważało, że jest wielkie – tylko ludzie żywią tego rodzaju wyobrażenia – więc zakochało się w chłopcu. Ego zawsze próbuje być zakochane w większym. Ego  zawsze próbuje związać się z większymi od siebie. Ale dla miłości nikt nie jest duży ani mały. Miłość obejmuje wszystkich, którzy się zbliżą.
A więc w drzewie obudziła się miłość do tego małego chłopca, który bawił się blisko niego. Jego gałęzie były wysoko, ale ono je zgięło i opuściło w dół, aby mógł zrywać jego kwiaty i zbierać owoce. Miłość zawsze jest gotowa się zgiąć; ego nigdy nie jest do tego gotowe. Gdy zbliżysz się do ego, wypręży się jeszcze bardziej, zesztywnieje tak, że nie będziesz mógł go dotknąć. Ten, kogo można dotknąć, uważany jest za małego. Ten, kogo nie można dotknąć,  kto siedzi na tronie władzy w stolicy, uważany jest za wielkiego.
Przychodzi swawolne dziecko, a drzewo zgina gałęzie. Gdy dziecko zerwało kilka kwiatów, drzewo ogromnie się ucieszyło, całe jego jestestwo przepełniło się radością miłości. Miłość jest szczęśliwa, gdy może coś dać; ego jest szczęśliwe, gdy może coś wziąć.
Chłopiec rósł. Czasem czuł się jak mały król dżungli. Gdy w naszym życiu kwitną kwiaty miłości, upodobniamy się do króla, ale gdy obecne są ciernie ego, stajemy się biedni i żałośni. Widok chłopca tańczącego w koronie z kwiatów napełniało drzewo radością. Kołysało się w miłości, śpiewało na wietrze. Chłopiec urósł jeszcze bardziej. Zaczął wspinać się na drzewo, by huśtać się na jego gałęziach. Drzewo czuło się bardzo szczęśliwe, gdy chłopiec odpoczywał w jego konarach. Miłość jest szczęśliwa, gdy daje komuś dobre samopoczucie; ego jest szczęśliwe tylko wtedy, gdy odbiera komuś dobre samopoczucie.
Z upływem czasu na chłopca spadł ciężar innych obowiązków. Pojawiły się ambicje; musiał zdawać egzaminy; rywalizował z przyjaciółmi, więc nie przychodził regularnie. Ale drzewo czekało na niego niecierpliwie. Przyzywało go całą duszą: “Przyjdź, przyjdź. Czekam na Ciebie”. Miłość zawsze czeka na ukochanego. Miłość oczekuje. Drzewo było smutne, kiedy chłopiec nie przychodził. Miłość smuci się tylko z jednego powodu: gdy nie może się dzielić; jest smutna, gdy nie może dawać. Miłość jest szczęśliwa, kiedy może się dzielić. Najszczęśliwsza jest, gdy może dać wszystko.
Chłopiec urósł jeszcze bardziej i coraz rzadziej przychodził do drzewa. Ktoś, kto nabiera znaczenia w świecie ambicji, znajduje coraz mniej czasu dla miłości.Chłopiec, był teraz ambitny i pochłonięty sprawami materialnymi: “Jakie drzewo? Dlaczego miałbym je odwiedzać?”
Pewnego dnia, gdy przechodził obok, drzewo zawołało do niego: “Posłuchaj!” Jego głos brzmiał w powietrzu: “Posłuchaj! Czekam na Ciebie, ale Ty nie przychodzisz. Czekam na Ciebie każdego dnia”.
Chłopiec rzekł: ” Co masz takiego, żebym miał do Ciebie przychodzić? Ja szukam pieniędzy”. Ego zawsze czegoś chce: “Co masz do zaoferowania, żebym miał do Ciebie przyjść? Mogę przyjść, jeśli możesz mi coś dać. Inaczej nie mam po co przychodzić”. Ego zawsze ma jakiś zamiar, cel. Miłość nie ma żadnego zamiaru, celu. Miłość sama sobie jest nagrodą.
Zaskoczone drzewo powiedziało: “Będziesz przychodził tylko wtedy, kiedy Ci coś dam? Mogę dać Ci wszystko, co mam.” To, co odmawia, nie jest miłością. Ego odmawia, miłość daje bezwarunkowo. “Ale ja nie mam pieniędzy. To tylko ludzki wynalazek. My, drzewa, nie cierpimy na tę chorobę i jesteśmy szczęśliwe”, powiedziało drzewo. “Na nas kwitną kwiaty. Rośnie na nas wiele owoców. Dajemy kojący cień. Tańczymy na wietrze i śpiewamy pieśni. Niewinne ptaki skaczą po naszych gałęziach i świergocą, ponieważ nie mamy pieniędzy. W dniu, kiedy zaangażujemy się się w robienie pieniędzy,  staniemy się równie nędzne i żałosne , jak wy, ludzie, którzy siedzicie w świątyniach i słuchacie kazań o tym, jak uzyskać spokój, jak znaleźć miłość. Nie, nie, my nie mamy pieniędzy”.
Chłopiec rzekł: “A więc po co miałbym do Ciebie przychodzić? Będę musiał pójść tam, gdzie są pieniądze. Potrzebuję pieniędzy”. Ego prosi o pieniądze, bo pieniądze to władza. Ego potrzebuje władzy.
Drzewo głęboko się zastanowiło, potem zrozumiało coś i powiedziało: “Zrób jedną rzecz. Zerwij wszystkie moje owoce i sprzedaj je. W ten sposób możesz zdobyć pieniądze”.
Chłopiec natychmiast się rozpromienił. Wspiął się na drzewo i zerwał wszystkie owoce; strząsnął nawet niedojrzałe. Działał tak gwałtownie, że gałęzie się połamały, liście opadły. Drzewo było bardzo szczęśliwe, przepełnione radością. Miłość, nawet gdy zostanie połamana, jest szczęśliwa. Ale ego nie jest szczęśliwe, nawet gdy dostaje; ego jest tylko nieszczęśliwe.
Chłopiec nawet się nie odwrócił, żeby podziękować drzewu. Ale drzewo nie zauważyło tego. Otrzymało swoje podziękowanie, gdy chłopiec przyjął ofiarę jego miłości; zebrał i sprzedał jego owoce.
Chłopiec nie wracał przez długi czas. Teraz miał pieniądze i próbował zrobić z nich więcej pieniędzy. Całkiem zapomniał o drzewie. Mijały lata. Drzewo było smutne. Tęskniło za chłopcem, jak matka, której piersi przepełnione są mlekiem, ale której dziecko zginęło. Całe jej jestestwo łaknie dziecka, pragnie go odnaleźć, by przyszło i ulżyło jej. Taki krzyk wypełniał wnętrze tego drzewa. Jego cała istota cierpiała katusze.
Po wielu latach, już jako dorosły, chłopiec przyszedł do drzewa.
Drzewo powiedziało: “Chodź do mnie. Chodź i obejmij mnie”.
Mężczyzna rzekł: “Skończ z tym nonsensem. To było dobre w dzieciństwie”. Ego postrzega miłość jako nonsens, dziecięcą fantazję.
Ale drzewo zapraszało go: “Chodź, pokołysz się na moich gałęziach, zatańcz ze mną”.
Mężczyzna odparł: “Przestań gadać na darmo! Chcę zbudować dom. Czy możesz dać mi dom?”.
Drzewo wykrzyknęło: “Dom! Ja żyję bez domu”.
Tylko ludzie żyją w domach. Nikt inny na tym świecie prócz nich nie żyje w domu. I widzicie, w jakim są stanie ci mieszkający w domach ludzie? Im większy dom, tym człowiek staje się mniejszy.
“My nie żyjemy w domach. Ale możesz zrobić jedno, możesz obciąć i zabrać moje gałęzie – wtedy będziesz mógł zbudować dom”.
Nie zwlekając, mężczyzna przyniósł siekierę i odrąbał wszystkie gałęzie drzewa. Teraz drzewo było nagim pniem. Ale było bardzo szczęśliwe. Miłość jest szczęśliwa, nawet gdy utraci członki dla ukochanego. Miłość jest dawaniem; miłość zawsze jest gotowa się dzielić.
Mężczyzna nie raczył nawet obejrzeć się na drzewo. Budował dom. Dnie przychodziły w lata.
Pień czekał. Chciał go przywołać, lecz nie miał ani gałęzi, ani liści, by wydać głos. Wiatry wiały, ale on nie mógł wydać głosu. A mimo to w jego duszy rozbrzmiewał tylko jeden krzyk: “Przyjdź, mój ukochany. Przyjdź”.
Upłynęło wiele czasu i mężczyzna stał się starcem. Kiedyś przychodził obok i stanął przy drzewie.
Drzewo spytało: “Co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić? Bardzo długo Cię nie było”.
Starzec powiedział: “Co możesz dla mnie zrobić? Chcę udać się do dalekich krajów, zarobić więcej pieniędzy. Potrzebuję łodzi”.
Drzewo radośnie odrzekło: “Zetnij mój pień i zrób z niego łódź. Będę bardzo szczęśliwy, kiedy stanę się Twoją łodzią i pomogę Ci popłynąć do dalekich krajów po pieniądze. Ale proszę, pamiętaj, dbaj o siebie i szybko wracaj. Zawsze będę na Ciebie czekać”.


Mężczyzna przyniósł piłę, ściął pień, zrobił łódź i odpłynął.
Teraz drzewo jest małym pniakiem. I czeka na powrót ukochanego. Czeka i czeka i czeka. Ale teraz nie ma już nic do zaoferowania. Być może mężczyzna nigdy nie powróci do niego; ego idzie tylko tam, gdzie może coś zyskać. Ego nie idzie tam, gdzie nic nie można uzyskać.
Pewnej nocy odpoczywałem w pobliżu tego pniaka. Wyszeptało do mnie:
“Mój  przyjaciel jeszcze nie wrócił. bardzo się martwię, czy nie utonął lub nie zginął. Mógł zaginąć w jakimś dalekim kraju. Może już nawet nie żyje. Tak bardzo chciałbym usłyszeć jakieś wieści o nim! Zbliżam się do kresu życia, byłbym więc zadowolony, gdybym przynajmniej czegoś się o nim dowiedział. Wtedy mógłbym umrzeć szczęśliwie. Ale on by nie przyszedł, nawet gdybym mógł go zawołać. Nie mogę już nic dać, a on rozumie tylko język brania“.

W głębi ludzkiego serca jest już miłość, potrzebuje jednak przestrzeni, pustki, w której może się pojawić. Ale wszyscy wypełnieni jesteśmy swoim “ja”, każdy przechwala się swoim “ja”. Pamiętajcie dopóki wasze jestestwo krzyczy “ja”, jesteście studnią pełną piasku i kamieni, i strumień miłości nie wpłynie do tej studni – nie może.


z nauk Osho na podstawie “The Giving Tree” Shel Silverstein










Oh, misty eye of the mountain below

Keep careful watch of my brothers' souls

And should the sky be filled with fire and smoke

Keep watching





...

Dziękuję i pozdrawiam



środa, 5 lutego 2014

Uciekamy. Wszyscy.





Znów uciekamy aż Nam zabraknie tchu

Uciekamy gdy nie widać wyjścia już

Uciekamy, bo tak jest łatwiej

Niż stanąć, spojrzeć w oczy i walczyć...



Uciekamy przed sobą samym i tym co nieznane

Póki to trwa nie ma czasu by spojrzeć życiu w twarz

Uciekamy przed marzeniami aby się nie sparzyć

Uciekamy przed uczuciami by się nie osłabić

Uciekamy przed trudnymi pytaniami

Uciekamy przed odpowiedziami na nie

Przed odpowiedzialnością zasłaniając się beztroską

Uciekamy z kraju, kilometry dalej wciąż szukamy raju





UCIECZKA to ochrona samego siebie przed cierpieniem.



Wczoraj rozmawiając z przyjaciółką o życiu i śmierci doszłyśmy do wniosków- nie wiem w zasadzie jak je ocenić. Myślę po prostu, że są prawdziwe.


UCIEKAMY. WSZYSCY.

Może i każdy ucieka przed czymś innym ale jednego jestem pewna. Każda ucieczka sprowadza się  do jednego wspólnego mianownika.
 STRACHU/ LĘKU


Uciekamy przed podejmowaniem decyzji, przed ponoszeniem konsekwencji za swoje czyny. Uciekamy bo tak jest wygodniej.
Uciekamy od innych ludzi, kiedy zaczynamy dostrzegać, że zaczyna komuś na Nas zależeć, z lęku przed odrzuceniem, które może mieć miejsce w przyszłości.
Uciekamy od poważnych rozmów, konfliktów
ze strachu przed porażką.
Tak samo jak uciekamy przed ryzykiem, przed zmianą pracy, miejsca zamieszkania, bezpieczniej jest na stałym gruncie, po co próbować?







Mysle, ze każdy z Nas ma taki moment, ze chce rzucic wszystko i wyjechac, jak najdalej zostawiajac za soba wszystkie problemy. Po prostu wsiasc w autko, zatankowac pelen bak, wyjac oszczednosci z banku i jechac, jechac, jechac przed siebie gdzie oczy poniosa.


 M A R Z E N I E!:)


Ma to swoje dobre strony. Pozwala nabrać dystansu do minionych wydarzeń. Daje czas do przemyśleń i ułożenia sobie w głowie nowego planu. 

Musimy pamietac jednak, ze  możemy uciec od wszystkiego. Nie uciekniemy jednak  od swoich emocji i uczuć. Możemy je stłumić na chwilkę lecz pewne jest, ze wrócą, silniejsze i bardziej agresywnie dadzą o sobie znać.


Ucieczka ma wiele twarzy, nie uciekniemy jednak przed samym soba. 









Dziekuje i pozdrawiam

wtorek, 28 stycznia 2014

Ręce są cudowne




"Ręce są cudowne - potrafią robić sztuczki z monetą, potrafią też wygładzić zmarszczki i 

załamania na ogarniętych melancholią, zmiętych duszach. "

J. Corral













Coś, co w życiu warto  chociaż raz doświadczyć.

Coś, co zrozumie dopiero ten, który spróbuje

Coś dla duszy i ciała


 M A S A Ż










Masaż można porównać do pełnego harmonii tańca, którego rytm wybija serce, a dusza tworzy niejako choreografie. Masaż jest rajem dla zmysłów, gdyż daje odczucia zupełnie inne od tak dobrze znanych Nam form czułości. Masaż przywraca Nam równowagę i zapewnia wewnętrzną harmonię.
Masaż, Masaż, Masaż

Dlaczego tak go wychwalam? Dlaczego jestem jego zwolennikiem? Co w nim takiego wyjątkowego?

Są pewne zasady- żelazne, których trzeba się zdecydowanie trzymać i tak np zanim ktoś podda się masażowi, musi zdawać sobie sprawę, że istnieją przeciwwskazania do wykonania takiego zabiegu. Stan zdrowia musi pozwalać na ingerencje, gdyż jest to na tyle inwazyjne, że czasem można komuś zaszkodzić.

Masaż jest najlepszym lekiem. Naturalnym. Łatwo-dostępnym. Skutecznym. Lekiem dla duszy i ciała. 
Wielokrotnie pisałam Wam, że dusza, umysł, ciało tworzą jedność. Kiedy choruje ciało, chorują pozostałe elementy i odwrotnie. Najważniejsza jest równowaga, którą niestety zaburzają spięcia w ciele. Blokują dopływ krwi-energii do pozostałych tkanek. Człowiek jest zmęczony, obolały, słaby. Stres Nas zabija. Dosłownie i w przenośni. Dzisiejsze tempo życia jest zawrotne i nikt nie jest w stanie temu sprostać. Zaczynają się różne dolegliwości i coraz częściej choroby psycho-somatyczne czyli właśnie na tle stresowym. Wszechobecny stres wpływa na każdy aspekt Naszego życia. NISZCZY NAS od środka.
Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby przychodzące do gabinetu, które mają rozluźnione mięśnie. Naprawdę. Dlatego uwierzcie- każdy potrzebuje masażu. 

Cała otoczka masażu- relaksująca muzyka, świece, dotyk oraz spokój, wszystko to sprawia, że masaż jest odskocznią od codziennego zgiełku, gdzie wkońcu można odpocząć.

Czasem, ze śmiechem porównuje masaż do gotowania. Niby przepis ten sam, ale każdemu wyjdzie inaczej. 
To zależy od wielu, wielu rzeczy. 
Rodzajów i metod wykonania masażu jest multum i jestem przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie. Wiem jednak, że czasem trudno jest poruszać się nowym w tym temacie osobom pośród dżungli rożnorakich propozycji gabinetów i SPA.
To co chciałabym Wam polecić a zarazem jest moją pasją to masaże relaksujące oraz modelujące sylwetkę.
Dwie skrajności w odczuciach i intensywności.
Pierwsze, relaksujące, zazwyczaj obejmują plecy lub całe ciało. Mogą być na twarz i kark. Rozluźniają, dodają energii i przywracają harmonie.
Drugie, modelujące sylwetkę to już hardcore dla ciała. Ból i siniaki to ich nieodłączni towarzysze, ale te efeeeeeeeeeekty!!!!!Dlaczego warto cierpieć- zrozumie to tylko ten, kto miał możliwość na samym sobie sprawdzić jak wspaniale ujędrniają i podnoszą się pośladki po takim masażu:)

Masować może każdy.... kto to czuje. Czuć oznacza przełamać się w bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem. Czuć znaczy chcieć pomóc. Czuć to oddać komuś cząstkę samego siebie. Bo masaż to obdarowywanie kogoś. To ofiarowanie komuś swojej energii. Masowanie to praca fizyczna, wcale nie łatwa, ale piękna i wdzięczna a co najważniejsze-satysfakcjonująca, bo to praca z drugim człowiekiem.





Moim marzeniem jest wyjść kiedyś z gabinetu i masować na pięknej, ciepłej, piaszczystej 


 plaży, nad delikatnie falującym morzem tudzież oceanem:) To musi być wspaniałe


doświadczenie:)



Masujcie się, naprawdę warto.


Bycie masowanym daje niezapomniane wrażenia i poczucie wewnętrznego spokoju 

dodatkowo usprawniona zostaje praca całego organizmu, jest to również regeneracja dla 

zmęczonych i napiętych mięśni. 


Tego się trzymam, to powtarzam każdemu:


 Coś dla Duszy. 

Coś dla Ciała


M A S A Ż







Dziękuję, pozdrawiam i zapraszam

Nic nie znaczące to coś i najważniejsze to nic

 Ciągle jestem zabiegana i chociaż naprawdę próbuje sprostać wszystkiemu, co wzięłam sobie na głowę, czasem dobija mnie ilość zobowiązań. Kocham moją pracę, uwielbiam pomagać innym, chciałabym dać każdemu z siebie jak najwięcej, ale zaczynam dostrzegać  własne zmęczenie.
 Ambicja też nie jest zawsze dobrą cechą. Bo mogliśmy lepiej, bardziej, inaczej zrobić coś. Albo zadajemy sobie pytania, czy właściwie postąpiliśmy? Czy nie popełniliśmy błędu?




Takie myśli błądziły dziś po mojej głowie, podczas wertowania stron internetowych i  przypadkowo natknęłam się na poniższy tekst  L. Tołstoj-a
Przeczytajcie:)
Pewien cesarz pomyślał kiedyś, że gdyby tylko znał odpowiedź na trzy pytania, nie błądziłby w żadnej sprawie: “Jaki czas jest najodpowiedniejszy dla każdego działania? Z jakimi ludźmi współpracować? Co jest najważniejsze do zrobienia?”

Cesarz wydał więc dekret, w którym wyznaczył wielką nagrodę dla tego, kto odpowie na jego pytania. Wielu, dowiedziawszy się o tym, niezwłocznie udało się do pałacu. Każdy miał inną odpowiedź.

W odpowiedzi na pierwsze pytanie ktoś poradził, by cesarz sporządził dokładny plan czynności z uwzględnieniem godziny, dnia, miesiąca i roku i później co do joty go wypełniał.

Tylko wtedy będzie podejmował każde działanie we właściwym czasie.

Ktoś inny powiedział, ze nie da się wszystkiego zaplanować i ze cesarz powinien odłożyć na bok próżne rozrywki i zważać na wszystko, aby wiedzieć, kiedy co zrobić.

Trzeci śmiałek udowadniał, ze cesarz sam nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć i nie ma takiej znajomości rzeczy, by decydować, jaki czas najlepiej odpowiada każdemu zadaniu Powinien więc powołać Radę Mędrców i działać zgodnie z jej zaleceniami.
Czwarty rzekł, ze pewne sprawy wymagają natychmiastowej decyzji i nie mogą czekać na konsultacje, lecz jeśli cesarz chce wiedzieć z wyprzedzeniem, co się wydarzy, powinien zasięgnąć rady wróżów i jasnowidzów
Odpowiedzi na drugie pytanie tez nie były zgodne.
Jeden twierdził, ze cesarz powinien mieć zaufanie do administratorów, inny – ze powinien polegać na kapłanach i mnichach Byli tez tacy, co zalecali współpracę z medykami i tacy, którzy za godnych zaufania uważali wojowników.
Trzecie pytanie również przyniosło różnorodne odpowiedzi.
Niektórzy twierdzili, ze najważniejszym zajęciem jest nauka, mm obstawali przy religii, a jeszcze mm dawali pierwszeństwo ćwiczeniom wojskowym
Żadna z tych odpowiedzi nie zadowoliła cesarza, toteż nie przyznał nikomu nagrody.
Po kilku nocach spędzonych na rozmyślaniach postanowił udać się do pustelnika, który żył w górach i uchodził za oświeconego.

Cesarz zapragnął odszukać go i przedstawić mu swe pytania, chociaż dobrze wiedział, że pustelnik nigdy nie schodził z gór, a przyjmował tylko biednych, odmawiając wszelkiego kontaktu z ludźmi bogatymi i posiadającymi władzę.

Cesarz przebrał się więc za prostego wieśniaka. Rozkazał sługom czekać w dolinie, a sam zaczął wspinać się w poszukiwaniu pustelnika.

W końcu dotarł do miejsca, gdzie mieszkał ów święty człowiek. Zastał go przy skopywaniu ziemi w ogrodzie przed chatą. Kiedy pustelnik zauważył przybysza, skinął głową na powitanie, po czym kopał dalej. Widać było, że praca kosztuje go dużo wysiłku. Był już stary i za każdym razem, gdy zagłębiał łopatę w ziemi, ciężko wzdychał.

Cesarz zbliżył się do pustelnika i powiedział: „Przyszedłem tutaj prosić cię o odpowiedź na trzy pytania: Jaki czas jest najodpowiedniejszy dla każdego działania? Z jakimi ludźmi współpracować? Co jest najważniejsze do zrobienia?”

Pustelnik słuchał uważnie, po czym poklepał cesarza po ramieniu i wrócił do kopania ziemi. „Musisz być zmęczony” – powiedział cesarz. „Pozwól, że ci pomogę”. Pustelnik podziękował, dał mu łopatę, a sam usiadł na trawie, by odpocząć.
Cesarz skopał dwie grzędy i ponownie zwrócił się do starca z pytaniami, lecz ten nadal milczał. Po chwili wstał i wskazując na łopatę powiedział: „Teraz ty odpocznij, a ja będę kopał”. Cesarz jednak nie przerywał pracy. Minęła godzina, potem druga, w końcu słońce zaczęło chować się za góry. Odłożył łopatę i rzekł: „Czy odpowiesz na moje pytania? Jeśli nie możesz dać mi odpowiedzi, proszę, powiedz, a wrócę do domu”.
Pustelnik podniósł głowę i odezwał się: „Słyszysz? Ktoś tam biegnie”. Cesarz odwrócił się. Ujrzeli człowieka z białą brodą, wyłaniającego się z lasu. Biegł jak szalony. Przyciskał ręce do zakrwawionego brzucha. Kierował się prosto na cesarza i w końcu upadł przed nim nieprzytomny.
Gdy cesarz i pustelnik ściągnęli ubranie z nieznajomego, ujrzeli głębokie cięcie. Cesarz starannie przemył ranę, po czym zabandażował ją własną koszulą, która w ciągu paru minut nasiąknęła krwią. Wypłukał ją więc i powtórnie opatrzył zranione miejsce.
Czynił to wielokrotnie, dopóki krew nie przestała broczyć z brzucha.
W końcu ranny odzyskał przytomność i spragniony poprosił o wodę. Cesarz zbiegł do strumienia i wrócił z dzbanem pełnym świeżej wody.
Tymczasem słońce zupełnie zaszło i zaczęło wiać nocnym chłodem. Pustelnik pomógł cesarzowi wnieść człowieka do chaty i ułożyć go na łóżku. Ranny przymknął oczy i leżał spokojnie. Cesarz, wyczerpany długą wspinaczką i kopaniem ziemi, oparł się o drzwi i zasnął. Kiedy się obudził, słońce już wzeszło. Przez chwilę nie wiedział, gdzie jest i co tu robi. Spojrzał na łóżko i zobaczył, że leżący tam człowiek też rozgląda się zmieszany. Ów przyjrzał się bacznie cesarzowi, po czym słabo wyszeptał: „Proszę, przebacz mi”.
„Cóż takiego uczyniłeś, że powinienem ci przebaczyć?” – zapytał cesarz.
„Wasza Wysokość, nie znasz mnie, lecz ja znam ciebie. Byłem twym zawziętym wrogiem i przysiągłem zemścić się na tobie, gdyż w czasie ostatniej wojny zabiłeś mego brata i zająłeś moje dobra. Kiedy dowiedziałem się, że idziesz sam w góry do pustelnika, postanowiłem zaskoczyć cię w drodze powrotnej i zabić. Czekałem długo, ale nie nadchodziłeś, więc opuściłem kryjówkę, by cię odnaleźć.
Zamiast ciebie napotkałem ludzi z twego orszaku. Rozpoznali mnie i zadali tę ranę. Na szczęście zdołałem uciec i przybiegłem tutaj. Gdyby nie ty, z pewnością już bym nie żył. Miałem zamiar zabić cię, tymczasem ty ocaliłeś mnie przed śmiercią.
Wstydzę się i jestem ci wdzięczny bardziej niż słowa mogłyby to wyrazić. Jeśli przeżyję, ślubuję służyć ci przez resztę życia i nakażę mym dzieciom i wnukom, by też tak czyniły. Proszę, przebacz mi”.
Cesarz nie posiadał się z radości, widząc, że tak łatwo pojednał się z byłym wrogiem. Nie tylko mu wybaczył, ale też przyrzekł przysłać swego nadwornego lekarza i służącego, by opiekowali się nim aż do całkowitego wyzdrowienia. Wydał rozkaz służbie, by zabrano rannego do domu i wrócił do pustelnika, chcąc prosić go po raz ostatni o odpowiedź na trzy pytania. Pustelnik właśnie rzucał ziarno w skopaną wczoraj ziemię. Zatrzymał się i spojrzał na cesarza:
„Masz już odpowiedzi na twoje pytania”.
„Jakże to?” cesarz nie rozumiał.
„Wczoraj, gdybyś nie ulitował się nad mym wiekiem i nie pomógł mi skopać grządek, zostałbyś zaatakowany w drodze powrotnej.
Żałowałbyś wtedy bardzo, że nie pozostałeś ze mną.
Zatem najważniejszym czasem był czas, kiedy kopałeś ziemię, najważniejszą osobą byłem ja i najważniejszym zajęciem pomaganie mi.
Później, kiedy zraniony człowiek dobiegł tutaj, najważniejszym czasem był czas, który spędziłeś, opatrując jego ranę. Gdybyś nie zrobił tego, umarłby i straciłbyś szansę pogodzenia się z nim.
Podobnie, to on był najważniejszą osobą i najważniejszym zajęciem – opatrywanie rany.
 Pamiętaj, że jest tylko jeden najważniejszy czas, a ten czas – to teraz.
Najważniejszą osobą jest zawsze ta, z którą właśnie przebywasz, która stoi przed Tobą, bo kto wie, czy jeszcze z kimkolwiek się spotkasz… Najważniejszym zajęciem jest czynienie szczęśliwym tego, kto znajduje się obok Ciebie.
Chwila teraźniejsza jest jedynym czasem, jaki mamy.”
L. Tołstoj



Myślę, że wszystko co dzieje się- ma sens, bez względu na to czy rozumiemy to na ten moment czy nie. Skoro coś stało się, widocznie miało się stać. Widocznie tak właśnie czuliśmy, tak właśnie chcieliśmy. Pamiętajcie, zawsze "coś" ma znaczenie, a "nic" jest najważniejsze. Zycie składa się właśnie z takich coś i nic. Z sekund, które przeplatają się przez palce czasu całego Naszego istnienia. Z tych "nic" tworzymy własną historię. Wszystko jest ważne, wszystko ma znaczenie- wszystko co jest TERAZ.


Dziękuję i pozdrawiam