poniedziałek, 10 września 2012

The hardest part of ending is starting all again









Trzeba mieć  odwagę porzucić stare przyzwyczajenia, schematy, ramy. Zostawić przeszłość za sobą i iść za głosem serca, które wie, że gdzieś tam jest Nasze miejsce na świecie…

Czasem, podczas wykonywania zwykłych codziennych czynności, nagle ogarnia mnie pewien rodzaj SAMOŚWIADOMOŚCI, w chwilach tych zdaje sobie sprawę, ze ja to JA, to co teraz robię, to właśnie JA robię i generalnie uzmysławiam sobie wtedy, że żyję. Brzmi to zapewnie dość lakonicznie, ale wierzę, że rozumiecie co mam na myśli. Jest to jakby swojego rodzaju PRZEBUDZENIE z mechanicznego wykonywania rutynowych czynności, z odruchowego życia.
 Chociaż staram się celebrować teraźniejszość, nadal zdarza mi się popłynąć z nurtem codzienności i tkwić myślami w tym co będzie, za raz, za chwilę, jak skończę pracę, za rok, za 10 lat, na starość… to smutne, gdyż umyka mi TA chwila…
 Ile rzeczy dzieje się wokół -podczas jednego momentu..? Tak jak teraz, gdy piszę każdą kolejną literkę, w tle leci muzyka, Mama krząta się po kuchni, w pokoju czuć zapach świeżego prania, gdyż w tej sekundzie powiał lekki wiaterek i aromat ten wtargnął do pokoju przez uchylone okno, pies śpi w koszyczku, na dworze bawią się dzieci, słońce delikatnie muska moją skórę,  smak malin z bitą śmietaną pieści moje podniebienie, czuję się dobrze, szczęśliwie, bezpiecznie.
 To tak wiele, a zarazem nic, zwykła codzienność, której niestety nie poświęcamy pełnego zaangażowania.  Czemu tak trudne jest skupienie się na małych detalach Naszego życia? Przecież właśnie te detale tworzą całokształt, tworzą Nasze życie, Nas samych…

P R Z E B U D Z E N I E
Przebudzenie zaczyna się wtedy, kiedy nagle zadajemy sobie pytanie: Kim jestem? Co tutaj robię? Po co żyję? Dlaczego tutaj nie pasuję?
Kiedy dostrzegamy, jak ludzie wokół żyją mechanicznie, rutynowo bez zastanowienia się nad sobą- ta bezmyślność innych, przyziemne myślenie-powoduje, że czujemy złość i irytację.  Nagle z Naszego poukładanego światka zostają wióry i cała filozofia życia staje pod znakiem zapytania… Chcemy wiedzieć po co tu jesteśmy i jaki to ma sens. Najtrudniejszą częścią zakończenia jest zaczynanie od nowa.  Pragniemy zmiany, rządamy odpowiedzi. Coś kończy się a coś zaczyna. Można powiedzieć- jest to pewien PRZEŁOM w Naszym życiu. Wtedy też zaczyna się proces poszukiwania, otwierają się przed Nami nowe drzwi, drzwi, które jeśli raz zostaną otwarte- przyciągną Nas, a kiedy przekroczymy ich próg, już nigdy nie będziemy chcieli wracać spowrotem.
Niesamowite jest to, że  zaraz po przebudzeniu się,  przez „przypadek”(piszę to słowo w cudzysłowu, gdyż wiem, że nie ma przypadków)nagle trafia w Nasze ręce książka o rozwoju duchowym, oglądamy film, który zmienia diametralnie Nasze poglądy lub spotykamy na swej drodze osobę, która ma doświadczenie w takich poszukiwaniach i staje się przez jakiś czas Naszym nauczycielem.

PRZEBUDZENIE- nagłe otwarcie oczu, które wreszcie WIDZĄ, uszu, które w końcu SŁYSZĄ, ciała, które CZUJE, odsunięcie na bok krytycznej świadomości, która surowo ocenia rzeczywistość. Skupienie się nareszcie na tym co w najgłębszej głębi SAMI CZUJEMY.
Co mam na myśli? Nie chodzi mi o same emocje, one są reakcją na ocenę rzeczywistości przez świadomość. Jest to więc nieobiektywne, jednostronne i spowodowane ramami.
Polecam książkę Potęga teraźniejszości- Eckhart Tolle  gdzie cała ta terminologia jest świetnie objaśniona.
Właściwie jesteśmy w stanie POCZUĆ dopiero wtedy, gdy wsłuchamy się w siebie, są to uczucia wyższe jak Miłość, Przyjaźń, Wolność, Spokój. Uczucia te każdy z Nas ma w sobie, jednak oplecieni przez zewnętrzne ramy-zgubiliśmy drogę do poczucia tego SZCZĘŚCIA w SOBIE… Czasem w krótkich chwilach, potrafimy spontanicznie odzyskać ten stan, jednak zamiast upatrywać się przyczyn w sobie, szukamy ich w zewnętrznych okolicznościach…



Spójrz głębiej na otaczający Cię świat, skup się na TEJ CHWILI, dostrzeż każdy aspekt który dzieje się w tym momencie. To wspaniały początek celebrowania teraźniejszości oraz początek nowej drogi, drogi samorealizacji, samodoskonalenia się, czerpania z życia pełnymi garściami…


Żyć w letargu, śnić, egzystować bezmyślnie jak roboty albo obudzić się i działać tak, aby odnaleźć wewnętrzny spokój i szczęście?

Twój wybór. Pamiętaj! Możemy wszystko!!!





Dziękuję i pozdrawiam

1 komentarz:

  1. Uwielbiam LINKIN PARK :) Ciekawie opisujesz swoje stany emocjonalne, otaczający nas świat :)

    OBSERWUJĘ :)

    Zapraszam do siebie i do podążania za mną :)

    http://kmchphotography.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń