wtorek, 10 kwietnia 2012

BełKot


Czym jest Tęsknota? W tym momencie większość z Was zerwało się nagle -chcąc nacisnąć czerwony krzyżyk w prawym górnym rogu i zamknąć tą kartę- myśląc: "Bełkot-mnie to nie interesuje!"  Haha nie dziwię się. Wcale:) Dlatego mam na myśli coś innego niż pomyśleliście:) To nie kolejny  banalny tekst o "Miłości".

to  TĘSKNOTA 

za prawdziwym JA, za SENSEM życia i za HARMONIĄ
Myślę, że każdy kto choć na chwilę stanie i zastanowi się nad sobą odczuje tą Tęsknotę.



Jak to ktoś kiedyś powiedział: "Żyjemy w czasach egzystencjonalnej próżni". Biegniemy- nie wiedząc sami dlaczego w rytm tykania zegara, który ktoś tam u góry (mowa raczej o polityce niż Bogu:-))skrupulatnie nakręca. I mało tego- z każdym dniem zegar ten tyka coraz szybciej.... 

Myślimy o wszystkim, pracy, szkole lub studiach, rodzinie.  Wszędzie słyszymy tylko HAJS, problemy, problemy, problemy, HAJS. Wszyscy mówią Nam kim powinniśmy być, wszyscy są lepsi, ponieważ wszyscy mówią, że wszyscy są lepsi- tylko nie TY.Każdy coś osiągnął, zna 8 języków, ma znajomości, wyjechał do wielkiego miasta lub za granicę- jest Kimś! Tylko Ty… jesteś nikim.



W tym wszystkim zapominamy o czymś naprawdę ważnym.... o tym, że w tym całym chaosie łatwo zgubić siebie, zgubić swoje marzenia, cele, pasje, swoją wartość, którą każdy przecież posiada. Przestaliśmy żyć zgodnie z Naszym rytmem biologicznym, gdyż świat zaczął obalać naturalne prawa. Ciągłe zmęczenie, praca ponad normę, a przede wszystkim STRES niszczy Nas od środka, bo wpływa na Naszą psychikę(dusze, emocje) i somatykę czyli ciało. Dlatego, z każdym dniem ubywa Nam chęci i siły by żyć a co dopiero cieszyć się tym życiem. Co w związku z tym zrobić? Co zmienić? Jak zmienić?





Zapraszam do  lektury :) Może blog ten zainspiruje Was do pozytywnych działań :-)


A teraz pytanie do Was? Jak sobie radzicie na co dzień by jakoś nadążać w tym wyścigu szczurów, w wyścigu oczekiwań??






Pozdrawiam i dziękuje





6 komentarzy:

  1. Zjawisko wzajemnego nakręcania się pojawia się w wielu aspektach naszego życia. Robimy coś, bo inni tak robią, a inni bo my tak robimy. Ślepa uliczka z obydwóch stron. Zapędzeni jak bydło do zagrody i oszczekiwani przez ludzi, których człowieczeństwo i godne życie przerosło w oczekiwaniach...

    OdpowiedzUsuń
  2. osiąganie sukcesów, spełnianie swoich marzen, rozwijanie się nie jest złe. powiedziałabym, że nawet wskazane, ale właśnie trzeba pamiętać o tym co jest tak naprawdę ważne w życiu człowieka. niestety tzw. wyścig szczurów etc. wypala człowieka wewnętrznie...
    dobrze, że ten temat został poruszony :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. do: złodziej_chwili:
    Zgadzam się, dziś człowiek zapominając o historii- działa jak zawsze-przez stulecia- idzie za tłumem, jest bezbronną marionetką w rękach tych, którzy siedzą sobie tam u góry (znów nie mówię o Niebie:P)na wysokich stołkach i żyją pełnią życia i pełnym portfelem. Natomiast zwykły szary człowiek (nigdy nie mówię, że KAŻDY- i chwała ludziom za to!!:)) kracze tak jak stado wron to narzuci i robi to co sobie "wykracze". Przykre, ale prawdziwe...

    Jak się uwolnić? Jak być osobą indywidualnie myślącą? Jak sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  4. do: Pola
    Sądzę, że to wszystko co napisałaś o sukcesach i rozwoju to poniekąd cel każdego z Nas. Marzymy by być dobrymi w wybranym przez Nas fachu. Marzymy o uznaniu i szacunku. Jest tu jednak mały haczyk. Trzeba zastanowić się na ile dane marzenia są moje a na ile to tylko spełnianie oczekiwań osób, które "wiedzą najlepiej co jest dla Nas dobre", nie mówię tu tylko o rodzinie, mówię o systemie, w którym tkwimy. Na co jest teraz mega presja? Na wykształcenie... kiedyś to była matura-dziś magisterka. Ilu ludzi tak naprawdę robi studia z pasji z powołania z własnego wyboru? A ile idzie za tłumem? Za "radą"rodziny? Dlaczego ktoś, kto świetnie sprawdziłby się jako np mechanik samochodowy i kocha to i wie, że chce to robić idzie na studia bo TAK TRZEBA zamiast spełniać swoje marzenia? Ilu takich jest?i Dlaczego? A co najgorsze widać, że system ten nie do końca się sprawdził gdyż prostych zawodów na rynku brakuje, a mgr mamy co nie miara:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja sobie radzę..? omijam wyścig szczurów; wolę być na ostatnim miejscu, ale za to zadowolona z tego co robię, wolę zacząć coś setny raz wszystko od początku w nowym miejscu niż dać się porwać temu nurtowi.
    Dzięki temu zapewniam sobie bezsenne noce, momenty histerii wywołanej byle plamą na bucie; żyje z tym, stres mnie nie omija, ale nie zmusza mnie do łamania własnych reguł- jedynie każe kiedy staram się go odepchnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skupsie: Dziękuję za odwiedziny:) Podziwiam za wytrwałość i cierpliwość. Własne reguły to coś, co pomaga Nam podejmować decyzję. Być w zgodzie ze samym sobą to jedna z części szczęśliwego życia. Życzę tego każdemu:)
    Słuszną uwagą jest też stwierdzenie ze stres, kiedy jest ignorowany, odpychany- wraca jak bumerang ze zdwojoną siłą pod różną postacią, w zależności od indywidualnych cech. Zazwyczaj chorobą o czym nadmieniłam w postach i pewnie wrócę jeszcze do tego tematu:) Zapraszam ponownie i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń