czwartek, 22 listopada 2012

Być nie mieć







Być nie mieć
po prostu żyć nie chcieć
od siebie dać nie brać
w bieżącej chwili trwać
okazać innym serce
myślą, słowem i gestem
smutnego trzymać za ręce

świadomym być ze JESTEM
teraz w tej chwili, sekundzie
nie myśleć o kolejnej rundzie
bo liczy się Zdrowie, Rodzina i Bóg
a hajs? wszystko innym oddać bym mógł











Myślę, że słowa tego kawałka zawarły wszystko





Dziękuję i pozdrawiam



środa, 19 września 2012

Czekając




Czekanie. Oczekiwanie. Tęsknota. Stany, które są wszystkim doskonale znane. Kiedy je przeżywamy? Co jest najczęstszym obiektem tych odczuć? Skąd się biorą i czy w ogóle mają jakiś sens?


„Większość widzi to co chce widzieć zza swojej kraty.
Inni wstydzą się, chcą żyć we mgle i nic poza tym.
RY23


Odpowiedzi na zadane wcześniej pytania zależą od punktu widzenia. Jedna osoba powie, że stan czekania i tęsknoty to coś wspaniałego, to nadzieja, że w końcu będziemy szczęśliwi, że spotkamy osobę za którą tęsknimy i wszystko będzie już cacy. Gdyby jednak głębiej się nad tym zastanowić, łatwo dojść do wniosku, że z czekania nie ma nic, gdyż jest tylko marnowaniem czasu… Skąd u mnie ten wniosek? A czy kiedy CZEKAMY, TĘSKNIMY wykorzystujemy w pełni Nasz potencjał? Czerpiemy garściami z bieżącej chwili?
N I E

Czekanie to stan, który przenosi Nasze myśli w kierunku przyszłości, a czy jest ona oddalona  o godzinę czy rok, nie ma znaczenia bo nie mamy na nią wpływu, zmieniać możemy tylko to co jest TU i TERAZ.
Kiedy czekamy- wyobrażamy sobie jak to będzie, kiedy już nadejdzie to oczekiwane, co więcej patrzymy na to z perspektywy: wtedy dopiero będę szczęśliwym, spełnionym człowiekiem, np. kiedy skończę szkołę, na urlopie, jak wybuduję dom, spotkam swoją miłość, będę mieć dużo pieniędzy.  Uzależnianie swojego szczęścia od zdarzeń, mogących wydarzyć się w przyszłości to stąpanie po cienkim lodzie, dlaczego?

 Po pierwsze:

- kiedy mamy nawyki takiego myślenia, z góry stwierdzamy, że teraz nie możemy być szczęśliwi bo nie mamy tego czy tamtego. Oznajmiamy, że czegoś brakuje w Naszym życiu(co już samo przez się powoduje smutek, złość i żal) i mało tego, uzależniamy własne poczucie szczęścia od posiadania, kogoś lub czegoś.

Po drugie:

-Mamy tylko tą chwilę, przeszłość minęła, przyszłość jest znakiem zapytania, zagadką. Dlatego całą swoją energię warto poświęcać na wykorzystanie w pełni swego potencjału w TERAŹNIEJSZOŚCI. Co to oznacza? Mianowicie: kiedy zdamy sobie sprawę, że mamy tylko tą-dokładnie tą chwilę, zamiast marnować czas na bezsensowne myślenie o tym co będzie, weźmiemy się do działania. Najważniejsze w tym wszystkim jest,  aby sobie uświadomić , że sensem Naszego życia nie powinny być odległe cele i marzenia. Sensem powinien być każdy stawiany w tej chwili krok ,bo to właśnie on zbliża Nas do celu. Z tych właśnie małych kroków zbudowana jest Nasza codzienność  a więc i całe życie. Kiedy zapominamy o tych prawdach-ograniczamy swoje możliwości, gdyż skupiamy się na rzeczach na które nie mamy tak naprawdę wpływu. Myśli tkwią w czymś, czego nie da się ogarnąć, w stanie, który jest iluzją.


„Czekając na cud każdy błądzi,


dochodząc do dnia, w którym Bóg nas osądzi.

Dziś nadszedł ten dzień, w którym znajdę cel”

                                                                                                                                RY23

Kiedy czekamy, marnujemy energie lokując ją w czymś co dopiero ma się wydarzyć. Nieświadomie powoduje to lęk, gdyż jak możemy mieć wpływ na przyszłość, skoro nie jest ona namacalna? Marnujemy czas, który mamy w tej chwili, bo czy cokolwiek pożytecznego przyjdzie Nam z rozmyśleń jak to będzie KIEDYŚ wspaniale?
Narzekamy ciągle, że jest brzydka pogoda, a kiedy już jest gorąco, też Nam się to nie podoba. Narzekamy na brak czasu, a kiedy go mamy narzekamy, że się nudzimy. Narzekamy na brak kasy ale nie robimy nic w kierunku tego aby go zdobyć. Narzekamy na wady innych a nie dostrzegamy własnego braku doskonałości. Ciągle czekamy na lepsze czasy, mówimy, może Nasze dzieci, wnuki będą miały lepiej w życiu, ale sami stoimy bezczynnie. Obarczamy odpowiedzialnością za Nasze nieudane życie wszystko wokół: sytuacje na rynku, rodziców, niedobranych partnerów a sami umywamy ręce z lenistwa lub z braku świadomości. A przecież Nasze życie zależy tylko i wyłącznie od Nas samych, to My decydujemy, to My mamy MOC by zmienić swoje myślenie, porzucić stare nawyki, dostrzec, że tylko TERAZ mamy możliwość być szczęśliwi!






Tęsknota, oczekiwanie są nieodłączną częścią życia każdego człowieka, który głęboko śpi. Człowiek przebudzony nie czeka, On działa i wie, że szczęście to ta chwila a wszystkie jej aspekty i możliwości może wykorzystać tylko TERAZ.










Dziękuję i pozdrawiam

poniedziałek, 10 września 2012

The hardest part of ending is starting all again









Trzeba mieć  odwagę porzucić stare przyzwyczajenia, schematy, ramy. Zostawić przeszłość za sobą i iść za głosem serca, które wie, że gdzieś tam jest Nasze miejsce na świecie…

Czasem, podczas wykonywania zwykłych codziennych czynności, nagle ogarnia mnie pewien rodzaj SAMOŚWIADOMOŚCI, w chwilach tych zdaje sobie sprawę, ze ja to JA, to co teraz robię, to właśnie JA robię i generalnie uzmysławiam sobie wtedy, że żyję. Brzmi to zapewnie dość lakonicznie, ale wierzę, że rozumiecie co mam na myśli. Jest to jakby swojego rodzaju PRZEBUDZENIE z mechanicznego wykonywania rutynowych czynności, z odruchowego życia.
 Chociaż staram się celebrować teraźniejszość, nadal zdarza mi się popłynąć z nurtem codzienności i tkwić myślami w tym co będzie, za raz, za chwilę, jak skończę pracę, za rok, za 10 lat, na starość… to smutne, gdyż umyka mi TA chwila…
 Ile rzeczy dzieje się wokół -podczas jednego momentu..? Tak jak teraz, gdy piszę każdą kolejną literkę, w tle leci muzyka, Mama krząta się po kuchni, w pokoju czuć zapach świeżego prania, gdyż w tej sekundzie powiał lekki wiaterek i aromat ten wtargnął do pokoju przez uchylone okno, pies śpi w koszyczku, na dworze bawią się dzieci, słońce delikatnie muska moją skórę,  smak malin z bitą śmietaną pieści moje podniebienie, czuję się dobrze, szczęśliwie, bezpiecznie.
 To tak wiele, a zarazem nic, zwykła codzienność, której niestety nie poświęcamy pełnego zaangażowania.  Czemu tak trudne jest skupienie się na małych detalach Naszego życia? Przecież właśnie te detale tworzą całokształt, tworzą Nasze życie, Nas samych…

P R Z E B U D Z E N I E
Przebudzenie zaczyna się wtedy, kiedy nagle zadajemy sobie pytanie: Kim jestem? Co tutaj robię? Po co żyję? Dlaczego tutaj nie pasuję?
Kiedy dostrzegamy, jak ludzie wokół żyją mechanicznie, rutynowo bez zastanowienia się nad sobą- ta bezmyślność innych, przyziemne myślenie-powoduje, że czujemy złość i irytację.  Nagle z Naszego poukładanego światka zostają wióry i cała filozofia życia staje pod znakiem zapytania… Chcemy wiedzieć po co tu jesteśmy i jaki to ma sens. Najtrudniejszą częścią zakończenia jest zaczynanie od nowa.  Pragniemy zmiany, rządamy odpowiedzi. Coś kończy się a coś zaczyna. Można powiedzieć- jest to pewien PRZEŁOM w Naszym życiu. Wtedy też zaczyna się proces poszukiwania, otwierają się przed Nami nowe drzwi, drzwi, które jeśli raz zostaną otwarte- przyciągną Nas, a kiedy przekroczymy ich próg, już nigdy nie będziemy chcieli wracać spowrotem.
Niesamowite jest to, że  zaraz po przebudzeniu się,  przez „przypadek”(piszę to słowo w cudzysłowu, gdyż wiem, że nie ma przypadków)nagle trafia w Nasze ręce książka o rozwoju duchowym, oglądamy film, który zmienia diametralnie Nasze poglądy lub spotykamy na swej drodze osobę, która ma doświadczenie w takich poszukiwaniach i staje się przez jakiś czas Naszym nauczycielem.

PRZEBUDZENIE- nagłe otwarcie oczu, które wreszcie WIDZĄ, uszu, które w końcu SŁYSZĄ, ciała, które CZUJE, odsunięcie na bok krytycznej świadomości, która surowo ocenia rzeczywistość. Skupienie się nareszcie na tym co w najgłębszej głębi SAMI CZUJEMY.
Co mam na myśli? Nie chodzi mi o same emocje, one są reakcją na ocenę rzeczywistości przez świadomość. Jest to więc nieobiektywne, jednostronne i spowodowane ramami.
Polecam książkę Potęga teraźniejszości- Eckhart Tolle  gdzie cała ta terminologia jest świetnie objaśniona.
Właściwie jesteśmy w stanie POCZUĆ dopiero wtedy, gdy wsłuchamy się w siebie, są to uczucia wyższe jak Miłość, Przyjaźń, Wolność, Spokój. Uczucia te każdy z Nas ma w sobie, jednak oplecieni przez zewnętrzne ramy-zgubiliśmy drogę do poczucia tego SZCZĘŚCIA w SOBIE… Czasem w krótkich chwilach, potrafimy spontanicznie odzyskać ten stan, jednak zamiast upatrywać się przyczyn w sobie, szukamy ich w zewnętrznych okolicznościach…



Spójrz głębiej na otaczający Cię świat, skup się na TEJ CHWILI, dostrzeż każdy aspekt który dzieje się w tym momencie. To wspaniały początek celebrowania teraźniejszości oraz początek nowej drogi, drogi samorealizacji, samodoskonalenia się, czerpania z życia pełnymi garściami…


Żyć w letargu, śnić, egzystować bezmyślnie jak roboty albo obudzić się i działać tak, aby odnaleźć wewnętrzny spokój i szczęście?

Twój wybór. Pamiętaj! Możemy wszystko!!!





Dziękuję i pozdrawiam

wtorek, 7 sierpnia 2012

Nie jestem dawno




Zawsze, kiedy wszystko się wali człowiek zadaje sobie miliony pytań: Dlaczego? Dlaczego spotyka to właśnie mnie? Jest ciężko, z roku na rok mam wrażenie, że jest coraz ciężej, nie tylko z perspektywy kryzysu na świecie, ale również z perspektywy kryzysu ludzkich dusz. Dziwne czasy nastały, miotają Nami niepokój o przyszłość i próba mobilizacji wszystkich sił by przetrwać dziś… Próbujemy dać z siebie wszystko, dla innych, by chociaż trochę bliskim było lżej. Są też i tacy, którzy martwią się tylko o siebie- egoiści, którzy patrzą tylko na swoje 4 litery, może Oni są zdrowsi, kto wie?

Jak często zdajemy sobie sprawę z własnej bezsilności? Z braku sił? Kiedy mamy ochotę po prostu odwrócić się plecami do świata i trwać w nicości? Każdy ma takie chwile. Blog miał być w odcieniu pozytywnych barw, lecz jak tu być hipokrytą? Jak pod niebiosa wychwalać piękno świata, kiedy życie sypie piachem prosto w oczy?

Człowiek idzie przez życie skupiony na czubku swego nosa, rzadko dostrzegając tragedie, które każdego dnia rozgrywają się dookoła. Wolimy trwać w błogiej nieświadomości, gdyż tak jest bezpieczniej i wygodniej. Brak świadomości równa się również z brakiem obowiązku brania odpowiedzialności. Wygoda! Dopiero, kiedy w Naszym życiu nagle coś się wali, nagle brakuje zdrowia, pieniędzy, szczęścia, uświadamiamy sobie w jakim zaślepieniu żyliśmy. Cóż za niewdzięczność, cóż za bezmyślność towarzyszy Nam każdego dnia…

Dlaczego nie potrafimy DOCENIĆ tego co mamy? Dlaczego dopiero po stracie uzmysławiamy sobie jak wiele posiadaliśmy? Dlaczego nie potrafimy dziękować Bogu, za każdy oddech, który dzięki cudownie skonstruowanym mechanizmom możemy zaczerpnąć bez udziału Naszej woli? Dlaczego nie potrafimy cieszyć się, że mamy dwie zdrowe i gotowe ręce do pracy, dwie sprawne i prawidłowo zbudowane nogi, które umożliwiają Nam poruszanie się? Fenomenalny mózg, dzięki któremu funkcjonujemy społecznie, mentalnie, biologicznie? Zdrowe narządy wewnętrzne, które w każdej sekundzie działają tak, by Nasz organizm funkcjonował optymalnie? Możliwość wyrażania własnych myśli i woli otwarcie bez ryzyka utraty zdrowia i życia? Prawdopodobnie pracę? Rodzinę? Dlaczego to wszystko umyka Nam i nie czerpiemy radości z tych darów od losu? Dlaczego dopiero jak zaczyna coś szwankować w idealnie stworzonym systemie neuronów, żył, komórek, uświadamiamy sobie jacy byliśmy szczęśliwi, jak wiele mieliśmy?

Samoświadomość.

Dostrzec prawdę. Uzmysłowić sobie, że nie jesteśmy samotną wyspą. Spojrzeć na drugiego człowieka z otwartą duszą, z gorącym sercem, powiedzieć dobre słowo, dodać otuchy, zrozumieć. 
Siedziałam dziś w przychodni. Spojrzałam na tych wszystkich schorowanych ludzi. Dotarło do mnie, że każdy, każdy człowiek ma troski i radości, może cierpieć lub odczuwać przyjemność. Może być szczęśliwy lub smutny. Nie jesteśmy w centrum wszechświata jako jednostka. Tworzymy świat wszyscy. Ktoś pomyśli: Banały, puste słowa, oczywiste jak to, że kiedyś umrzemy. Czy aby na pewno?



Znowu otworzyłem oczy i w gęstą lepką czerń 
ze łzami w oczach i ledwo łapiąc tlen 
plując potem krzyczałem że wiem 
jakby dzień po tej nocy miał być ostatnim dniem.
Mioush





Co byś zrobił gdyby został Ci jeden dzień życia? Jakbyś go wykorzystał? Gdyby miało nie być jutra…

Dlaczego nie potrafimy świadomie iść przez życie i cieszyć się każdą dobrą, szczęśliwą chwilą? Trwamy w przeszłości bojąc się dziś podejmować decyzje mające diametralne znaczenie dla przyszłości. Co więcej, właśnie martwiąc się o przyszłość zaharowujemy się na śmierć, by zdobyć kasę, prestiż, albo po prostu związać koniec z końcem.  Zaharowujemy to dobre słowo, bo my nie potrafimy już odpoczywać… Zabawne, nawet w opowieści o genezie świata, stwierdzono, ze jeden dzień w tygodniu należy odpocząć, co z tego, my ludzie XXI wieku jak cyborgi nie doceniamy wagi odpoczynku, do czasu…

Jesteśmy przemęczeni, zatroskani, mamy wory pod oczami i zatruty umysł. Życie z sekundy na sekundę komplikuje się coraz bardziej. Mimo to walczymy. Instynkt samozachowawczy jest wpisany w Nasze geny. Kiedy jednak rozpoznać, że należy spasować? Odpuścić i po prostu zająć się w końcu sobą,odpocząć?


 Zanim nie będzie za późno

Weź urlop, olej system, spakuj się i jedź

Przed siebie

Nie ważne z kim, nie ważne dokąd, nie ważne jak

Zrób coś zanim będzie za późno

Zanim stracisz coś najcenniejszego co masz


Z D R O W I E





Pozdrawiam i dziękuję
I życzcie mi zdrowia

czwartek, 28 czerwca 2012

Mamy czas



                  Wiele razy wspominałam o ciągłym pędzie i życiu pod presją. Nakładamy sobie na głowę miliardy spraw i w efekcie sami tracimy swoją tożsamość,  zapominamy kim tak naprawdę jesteśmy, kim chcemy być…. Wielokrotnie nachodzą Nas myśli by to wszystko rzucić i uciec gdzieś, gdzie nikt Nas nie znajdzie, ale my wypieramy te myśli, zaciskamy zęby i jedziemy dalej z tym koksem. Do kolejnej chwili zwątpienia. I tak w kółko. W myślach analizujemy wtedy wszystkie opcje, co byłoby gdyby… Widzimy reakcje osób bliskich, otoczenia w pracy, martwimy się skutkami tej decyzji. Z drugiej strony jednak, gdy pomyślimy o zrealizowaniu tego zamiaru, wyobrażamy sobie ogromną ulgę. Miotamy się, pragniemy zmiany, gdyż gdyby tak nie było-myśli o ucieczce nigdy by nie przyszły.  Mamy przed oczami  oczekiwania innych co do Nas, słowa osób, które ZAWSZE wiedzą lepiej co jest dla Nas dobre… i tkwimy w sytuacjach, miejscach czy pracy, gdzie tak naprawdę nie czujemy się szczęśliwi. 
Pewnego dnia jednak wybucha w Nas to poczucie rutyny,  beznadziejności i skaczemy… na głęboką wodę, nierzadko czarną i mętną.  I pomimo, że towarzyszy Nam strach- gdzieś w środku jednak czujemy się lepiej. Czujemy, że w końcu  zrobiliśmy krok w stronę życia w zgodzie ze samym sobą. Upajamy się tym uczuciem, ale nie trwa ono wiecznie, co zupełnie wytrąca Nas z równowagi i mało tego- sprawia, że odtąd huśtawka nastrojów i brak zdecydowania będzie towarzyszyć Nam przez nieokreślony czas.

Sądzę, że jednym z największych błędów jaki popełniamy jest potępianie siebie za zbyt wolne tempo reakcji w stosunku do wydarzeń. Mam na myśli fakt, że nie potrafimy w dużej mierze zaakceptować  bezczynności w życiu. A życie toczy się przecież swoim rytmem. Dlatego w momencie gdy tkwimy już w tej mętnej, czarnej, głębokiej wodzie- nigdy nie wiadomo dokąd Nas poniesie. I tutaj ogromną rolę pełni czas, gdyż tylko z jego upływem- niesieni przez wiatr pokonujemy kolejne mile, a woda staje się jaśniejsza i przejrzysta.

Właśnie na temat tego momentu pomiędzy skokiem do wody a dopłynięciem na miejsce, chciałam porozmyślać i Wam opowiedzieć. Wiadome jest to, że jest to czas trudny i uwikłany w specyficzne zależności. 
Zacznę jednak od końca a mianowicie: Doszłam do wniosku, że  tylko jedno w tym wypadku można zrobić:  Dać sobie czas… Może brzmi to banalnie, ale jest to najprawdziwsza prawda spośród prawd…

Co oznacza danie sobie czasu?

„DANIE” SOBIE CZASU= AKCEPTACJA+ CIERPLIWOŚĆ

 Myślę, że wiąże się to z zaakceptowaniem huśtawki nastrojów, która towarzyszmy nam 24h na dobę. Jest to też akceptacja rozbieganych myśli, akceptacja faktu, że zmieniamy zdanie co sekundę, akceptacja wszystkich swoich uczuć i emocji, które uderzają z wielką siłą. Niezbędna jest wtedy też cierpliwość, dlatego, że nic nie zmieni się od razu, nie da się tak… Musimy nauczyć się NIE CZEKAĆ, tylko żyć TU i TERAZ i wyciągać z bieżącej chwili jak najwięcej, uczyć się i doświadczać a przede wszystkim poznawać siebie od nowa. Tak od nowa, bo przecież przez wszystkie okoliczności zewnętrzne zatraciliśmy własną tożsamość i to kim jesteśmy. Plusem jest właśnie to, że w momencie, kiedy wydaje Nam się, że nic się nie dzieje, tak naprawdę dużo dzieje się w Nas samych i szkoda to przeoczyć. Heh… tylko , że My mentalnie -nauczeni jesteśmy rozmyślać o tym co BĘDZIE. Wymyślamy tysiące opcji, zastanawiamy się nad rozwiązaniami, zamiast czerpać z chwili bieżącej tak, aby aktualna sekunda sprawiała Nam radość i procentowała na przyszłość. Sama ciągle łapię się na tym, że zamiast skupić się na wydarzeniach chwili obecnej, myślami jestem kilka godzin dalej, w zaplanowanym kolejnym działaniu. Wiadomo, czasem jest to zbawienne, ale generalnie dużo się na tym traci. Przecież czas to pojęcie względne i tak naprawdę całkowity wpływ mamy tylko i wyłącznie na to co dzieje się TERAZ. Przeszłości nie cofniemy, przyszłość to znak zapytania.




Zawsze sądziłam i sądzę nadal, że wszystko co się dzieje w Naszym życiu ma sens, i pomimo, że teraz go nie dostrzegamy, ukaże się on kiedyś w pełnej okazałości. Dlatego  zaakceptujmy decyzję, jaką podjęliśmy- widocznie była to najlepsza decyzja, w danej chwili.  Przyjmijmy wszystkie te emocje, którymi targana jest Nasza dusza i płyńmy. Po prostu- bierzmy życie takim jakie jest, gdyż wszystko na pewno ułoży się w taki sposób, że w końcu odnajdziemy siebie i będziemy szczęśliwi.


Wszystko to co mamy to ta chwila. Z góry dziękuję za poświęcenie jej na czytanie moich rozmyśleń nad życiem:)



Zachęcam do posłuchania kawałka, który pomaga mi wytrwać w chwili gdy chcę wyprzedzić czas:)




Dziękuję i pozdrawiam:)

sobota, 2 czerwca 2012

Odpocznij


Tempo życia, które Nas napędza jest dziś komercyjnie zachwalane, ale nie koniecznie zdrowe. Prawie każdy człowiek najwięcej czasu spędza podczas obowiązkowych zajęć, pracy, sprzątania domu czy załatwiania spraw na mieście. Natomiast słowo odpoczynek jest dla Nas tak samo obce jak jeszcze do niedawna uginające się pod ilością produktów półki w sklepach.
Paradoksy, coraz częściej są nieodłącznym elementem Naszego życia. Niedawno odbyłam rozmowę ze znajomą właśnie na podobny temat. Pamiętam jej słowa, bardzo prawdziwe :

”lepiej mieszkać w małym mieszkaniu, skromnie, ale zdrowo i szczęśliwie z rodziną niż w wielkiej willi, spać na pieniądzach a mijać się z członkami rodziny jak z obcymi ludźmi i borykać się z coraz to nowymi choróbskami…”

Media  wmawiają Nam, że musimy koniecznie robić milion rzeczy na raz, aby nadążyć za trendami. Wmawiają, że nie tylko wykształcenie wyższe  i znajomość kilku języków ale też wybitnie prestiżową pracę i wychowanie dzieci da się pogodzić bez szwanku na zdrowiu. Mało tego, reklamy w Tv ciągle uczą Nas- co powinniśmy jeść aby być zdrowym i szczupłym: czytaj jogurty, musli, mleko. Nikt jednak nie zastanawia się tak naprawdę nad tym, co mu służy -tylko na oślep wybiera  się to co jest wszędzie pod nos podtykane. Odnośnie odżywiania polecam obserwację swojego ciała i jego reakcje  szczególnie  na wyżej wymienione produkty.
Wiele osób(w tym np. ja )aby w jakiś sposób sprostać zadaniom, które są do wykonania -pochłania masę batonów, czekolad, ciastek i innych czekoladowych przyjemności . Energia jest, ale na chwilę, a rozpoczęcie pudełka ciastek czy tabliczki czekolady nie kończy się niestety na jednym kawałku tylko od razu na całym opakowaniu:) Nie będę może komentować na ile jest to rozsądne, bo to oczywiste, ale cóż nałóg czekoladowy ciężko pokonać:)
Warto jednak urozmaicić dietę w inne składniki haha :P oprócz czekoladowych cudów. Dlatego wszystkie osoby,  które same nie wiedzą- co mają jeść, zachęcam do prześledzenia Diety zgodnej z grupą krwi:

Dlaczego pisze o jedzeniu w temacie mówiącym o odpoczynku? Jedzenie jak każdy wie jest kluczową kwestią- daje Nam energię, która pozwala w jakiś sposób sprostać narzuconemu tempu.  Warto myślę również poczytać na temat odżywiania w medycynie chińskiej oraz o prawie pięciu elementów:

Weszliśmy w nawyk, eksploatacji Naszej energii ponad możliwości i bardzo ciężko Nam się zatrzymać. Podkrążone oczy, osłabienie, brak radości życia- wszystko to objawy zbyt wielkiego tempa, a  to tylko początek skutków przemęczenia. Później zaczynają się choroby psychosomatyczne.  Jako, że nie jestem lekarzem a tylko pośrednim odbiorcą zainteresowanym tą tematyką i ktoś mógłby się przyczepić, że pisze o tym, również  podaję linka, gdzie dość szczegółowo jest opisane co to są choroby psychosomatyczne:

Wiem jednak jedno, każdemu człowiekowi należy się odpoczynek, KAŻDEMU. Niektórzy popadają już w takie skrajności, że w reakcji na tempo ponad swoje możliwości- w wolny dzień nie są w stanie usiedzieć na miejscu i delektować się wolnym czasem w przyjemny sposób, tylko chwytają się remontów, sprzątania, czy dodatkowej pracy. Znajome, prawda?:)
 Czasem zdarza mi się spotykać takich ludzi w mojej pracy, gdzie klientk/a, który/a naprawdę ciężko i intensywnie pracuje, mieszka w dużym mieście, ma problem wyleżeć ok. 30 min podczas masażu, wierci się niemiłosiernie i gada jak najęty/a. Muzyka relaksująca, świeczki i sam masaż siłą rzeczy wywołują taki nastrój, że odprężenie samo przychodzi- jednak osoba, która nie daje sobie wewnętrznej zgody na odpoczynek nie jest w stanie się wyluzować i czas spędzony w SPA czy w gabinecie kosmetycznym nie jest nagrodą tylko karą.


Wyścig, w którym uczestniczymy każdego dnia- nie jest wyścigiem po zdrowie, nie jest wyścigiem po prawdziwe szczęście- najczęściej to gonitwa po pieniądze, po rzeczy materialne, po prestiż. Najsmutniejsze jest to ,że żyjąc tak, aby sprostać wyzwaniom, jakie stawia przed Nami ten świat- zapominamy o sobie o własnym zdrowiu o ODPOCZYNKU!  Warto zastanowić się czy cena nie jest za wysoka, czy nie lepiej zmienić trochę priorytety i żyć może skromniej ale jak powiedziała moja znajoma: ZDROWO i SZCZĘŚLIWIE Z RODZINĄ.

Dlatego teraz, być może zainspirujecie się tymi kilkoma zdaniami, które dla Was napisałam i przerwiecie sprzątanie, które rozpoczęliście w to sobotnie popołudnie, weźmiecie psa na spacer, lub książkę do ręki, a może wyłączycie telefon i po prostu poświęcicie swoje  sobotnie popołudnie na nicnierobieniu :) Czasem warto oderwać się i porozmyślać Nad życiem, pomarzyć, czy zaplanować już swój nadchodzący URLOP:D







Dziękuję i pozdrawiam:)

czwartek, 17 maja 2012

Zmiany



Życie czasem bywa ironiczne. Żyjemy ze złudną świadomością w rzekomo poukładanym świecie. Rządzi Nami rutyna i przyzwyczajenie. Wydaje Nam się, że wszystko będzie już stałe i na zawsze. Nasza osobowość, praca, związek, zdrowie.  Łudzimy się, że jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłość- przyszłe życie. Można powiedzieć- żyjemy w kłamstwie, które sami stworzyliśmy. Myślimy, że wszystko do czego doszliśmy- w momencie, gdy już to osiągnęliśmy- będzie z Nami po kres. Każdego dnia budzimy się z myślą, że mamy jakiś swój pokładany świat.  Czasem jednak, w pewnym momencie, Nasz sowicie zbudowany zamek – okazuje się zamkiem z piasku. Nagle, gdy runie doszczętnie, ewidentnie -spadamy w dół, znajdujemy się gdzieś, gdzie nigdy nie byliśmy- nowa sytuacja budzi w Nas strach i bezsilność.

Zmiany są różne, czasem przemyślane, czasem nagłe i niespodziewane. Najczęściej jednak są rewolucją w Naszym życiu.
   
 Czasem, wykonujemy jakąś czynność przypadkowo, idziemy na spacer  z psem  lub po prostu czytamy książkę i doznajemy olśnienia. Dostrzegamy coś czego wcześniej nie widzieliśmy, choć było to oczywiste.  Jest to znak, który działa jak lawina i motywuje Nas do zmian. Przypomina mi się tutaj historia koleżanki, która opowiadając o przyczynie zakończenia związku powiedziała, że po prostu pewnego dnia obudziła się przy swoim ówczesnym facecie ze świadomością, że już nic do niego nie czuje. I rozstali się. Dziś jest szczęśliwa u boku kogoś innego.
   Innym razem chęć zmiany odczuwamy już od dłuższego czasu, wiemy, że coś jest nie tak, ale wytrzymujemy jakoś bo jesteśmy oplecieni w różne zależności. Może tak być np. z pracą, w której tkwimy ze względów czysto finansowych ale w pewnym momencie jakaś błaha sytuacja przelewa czarę goryczy, przerasta to nasze siły i odchodzimy. Tak samo może być ze związkiem.  Po prostu już nie wytrzymujemy i dla Naszego zdrowia lepiej jest odpuścić niż walczyć.
   Czasem jakaś sytuacja zmienia Nas samych- wydarzenia dramatyczne i trudne albo Nas umacniają, albo łamią. Kształtują Nasz charakter i zasady.  Każdego dnia mamy wybór- zmienić coś w Naszym życiu czy tkwić w nim  choć wcale nie jesteśmy szczęśliwi.
Raz my jesteśmy prowodyrami  zmian, podejmujemy decyzję o zmianie pracy, zmianie siebie czy rozstaniu. innym razem jesteśmy tylko ofiarą, szef nas zwalnia, nie radzimy sobie sami ze sobą, ktoś Nas rzuca. Obie sytuacje choć z pozoru zupełnie odmienne- łączy fakt, że jest to ZMIANA. Bodziec do tego by odkryć życie na nowo, by spojrzeć z zupełnie innej perspektywy na otaczający Nas świat.





Nie ma takiej opcji, żeby wszystko było zawsze takie samo. Nie ma takiej opcji, że np. w momencie gdy kogoś poznajemy i budujemy sobie w głowie obraz tej osoby- osoba ta po kilku latach była identyczna.  Nie ma, jeśli w to wierzymy, żyjemy w kłamstwie. Jakie są najczęstsze przyczyny kłótni? Wystarczy przytoczyć jedno zdanie : ”Zmieniłaś/eś się, nie byłaś/eś taki wcześniej” Zdanie wypowiedziane  z jadem, pełne goryczy, które podkreśla tylko brak świadomości osoby je wypowiadającej. Wszystko się zmienia, wszystko płynie.  Człowiek doświadcza i wyciąga wnioski.

Nie możemy oczekiwać od drugiej osoby, że zawsze będzie robić to samo, myśleć to samo, czuć to samo.  Każdy ma prawo do bycia szczęśliwym , prawo  by rozwijać się duchowo, zawodowo, psychologicznie. Jeśli  chce tego- zmieni swoje życie i punkt widzenia.  
Są jeszcze inne aspekty dotyczące ZMIAN a o których należy wspomnieć. Przede wszystkim: „Świata nie da się zmienić- zmienić można tylko siebie” Oznacza to, że pomijając fakt, że NIE JESTEŚMY W STANIE KOGOŚ ZMIENIĆ, to nawet NIE WOLNO nam OCZEKIWAĆ, że ktoś się zmieni dla Nas. Myślenie tego typu niestety często spotykane- niestety kończy się rozczarowaniem. Poznajemy kogoś podoba Nam się, ale są cechy, które uważamy za złe, choćby np. palenie papierosów. Budujemy sobie w głowie nadzieję, że po pewnym czasie, ten ktoś dla NAS się zmieni. Guzik! Nie ma takiej opcji, chyba, że On sam zechce szczerze to zrobić:) Naprawdę ,naprawdę NIE MA OPCJI, żeby ktoś się zmienił dla Nas bo MY tego chcemy….

Kolejną rzeczą jest to, że są pewne sprawy, cechy, zachowania, które NIGDY się nie zmienią- niestety. Możemy znów się łudzić, że ktoś lub coś kiedyś się zmieni, lub sami możemy się łudzić, że się zmienimy. Jest to jednak tylko myślenie życzeniowe. Niestety. Są pewne sprawy, zakorzenione w Nas tak głęboko, że tylko specjalista(psychoterapeuta) jest w stanie UŚWIADOMIĆ Nam schematy, w których działamy i dopiero to jest kluczem do ZMIANY. Aby jednak iść do specjalisty, sami musimy odczuć wewnętrzną zgodę na takie działanie, musimy chcieć…. Nic na siłę. Przypomina to trochę znane wszystkim historie o kobietach nad którymi facet stosował przemoc psychiczną lub fizyczną. Ranił ją, przepraszał- ona wybaczała wmawiając sobie, że przecież on się zmieni, po roku, po pięciu latach, po ślubie, po urodzeniu dziecka. Często się nie myliła, z tą różnicą, że on owszem zmieniał się ale na gorsze…  Heh…







Myślę , że każdy z Nas przynajmniej raz- przechodzi ZMIANĘ, taką wewnętrzną jaki i zewnętrzną rewolucję. 
Ktoś może zapytać po co? Czy nie moglibyśmy sobie po prostu żyć ot tak, bez stresu mając poukładane życie? Odpowiedź nasuwa mi się taka:  Zmiany pobudzają Nas do działania, uczą dostrzegać piękno życia, uczą docenić to czego nie docenialiśmy(nie tylko w dosłownym znaczeniu ale właśnie w tym znaczeniu o którym nigdy nie myśleliśmy…) 
Zmiany to taka lodowata szklanka wody wylana Nam na twarz podczas głębokiego snu. Od Nas zależy jak to potraktujemy. Myślę, że Optymista potraktuje to jako SZANSĘ. Pesymista znów jako cios, STRATĘ. Od Nas samych zależy jaki kierunek obierzemy.  

Życzę Wam, aby wszystkie zmiany w Waszym życiu- bez względu na to jak boleśnie wyglądają na pierwszy rzut oka, były kluczem do takich wydarzeń, decyzji, że odkryjecie na nowo siebie, swoje powołanie i zaczniecie realizować wreszcie SWOJE MARZENIA, nie bacząc na nic:)





Dziękuję i pozdrawiam





piątek, 4 maja 2012

PASJA


Czasem przypadkowe spotkanie, przypadkowa rozmowa, która trwa kilka minut potrafi zainspirować do pewnych przemyśleń.

Wczoraj w pracy coś takiego właśnie mi się przytrafiło. Podczas wykonywania masażu pewnej przemiłej starszej Pani, miałam okazje porozmawiać z Nią. O życiu. Pani ta, energiczna emerytka z wieloma schorzeniami  opowiadała, że mieszka na wsi, nie ma zajęcia, nudzi się i czuje samotna. W jej życiu zawsze brakowało PASJI.  Jako dziewczynka uwielbiała malować, chodziła nawet do szkoły, gdzie mogła ćwiczyć umiejętności artystyczne. Później przestała. Mówiła , że przez całe życie gdzieś tam w Jej wnętrzu przewijała się tęsknota za malowaniem, lecz właśnie jak to przeważnie bywa, codzienność zmusiła ją do rezygnacji z marzeń i zamiast artystką została ławnikiem sądowym. Malowanie wracało i odchodziło, zawsze szukała kontaktu z osobami z duszą artystyczną, uwielbiała galerie sztuki, wernisaże. Wszystko to zawsze było gdzieś obok, lecz ona sama nigdy później  nie chwyciła za pędzel. Bała się. Uważała, że nie ma talentu, nie ma możliwości, nie jest na czasie z materiałami, których się używa. W jej oczach dostrzegłam smutek, myślę, że miała poczucie poniekąd zmarnowanego czasu. Strach sparaliżował marzenie.
 Powiedziałam wtedy do Niej, czy wie, że teraz jest masa kursów, na które uczęszczają ludzie w różnym wieku. Można tam naprawdę wiele się nauczyć i jest to coś, co wypełni czas i pozwoli poznać nowych ludzi. Ona na chwilę zamilkła, spojrzała na mnie i powiedziała: „Właśnie! Kursy! Dlaczego ja wcześniej o tym nie pomyślałam?” Na jej twarzy zagościł uśmiech. Kiedy już kończyłyśmy, Ona spojrzała na mnie i powiedziała: „Dziękuję Pani, poszukam kursów w mojej okolicy i w końcu zacznę realizować swoje marzenia!”
Historia ta brzmi może zbyt idealistycznie, ale zapewniam Was, wydarzyła się naprawdę- wczoraj:) Nie wiem na ile Pani ta- zrobi jak powiedziała, ale uwierzcie, dostrzegłam w Niej coś nowego, jakąś iskierkę w oku, która być może nada Jej życiu nowy sens:) I nie chodzi o to czy to moja zasługa. Po prostu myślę, że działa to w ten sposób, że musimy sami usłyszeć  na głos własne myśli- by je sobie tak naprawdę uświadomić.




Czym jest PASJA? Zamiłowaniem do pewnego działania, które sprawia Nam radość, daje poczucie szczęścia i satysfakcję.

Są ludzie, którzy można powiedzieć rodzą się z pasją-od najmłodszych lat ćwiczą np. uprawiają sporty, grają na instrumentach, tańczą. Czasem bierze się to z inicjatywy rodziców, którzy zaszczepiają bakcyla u swych pociech, czasem dziecko samo przejawia chęć do zapisania się na zajęcia np. z gimnastyki artystycznej albo gry na skrzypcach a potem już płynie…

Niektórzy dostrzegają pasję przypadkiem, kiedy mają już to naście lat i próbują doświadczyć tego, co wydaje im się ciekawe. Tak było np. ze mną. Poszłam śladem czegoś, co wydawało mi się interesujące i w tym już zostałam:)

Jeszcze inni gdzieś tam głęboko w środku czują co mogłoby ich całkiem pochłonąć, ale z różnych powodów(najczęściej praktycznych, jak nasza bohaterka)rezygnują z tego i idą w kierunku czegoś co z pozoru da lepsze pieniądze lub jest bardziej akceptowalne przez otoczenie. W tym wypadku są dwie opcje. Albo po krótkim czasie pasja sama do nich wróci ze zdwojoną siłą i stanie się receptą na życie, albo będą męczyć się robiąc wszystko inne . Życie bez pasji jest życiem pustym. Tak myślę.

Nie twierdzę też, że pasja musi być zarobkiem na życie. Nie zawsze da się to pogodzić. Jeśli Nasza praca jest również Naszą pasją, jest to wielkie szczęście. Równie dobrze jest, kiedy pasją zajmujemy się w czasie wolnym. Wtedy też zachowana jest równowaga. Najgorszym wypadkiem jest chyba nienawiść do swojej pracy i brak pasji, która pozwalałaby się oderwać od szarej codzienności.



Pasja pozwala uwierzyć w siebie, dodaje poczucia własnej wartości i sprawia, że dla innych wydajemy  się bardziej interesujący. Sądzę jednak,  że nie da się jej na siłę znaleźć.  Jeśli czujemy się zagubieni i „odpatrujemy” zainteresowania innych - zakończy się to fiaskiem. Pasja bowiem przychodzi niespodziewanie, jest z nią tak samo jak z zakochaniem. Spada nagle jak piorun z jasnego nieba, bądź zakochujemy się stopniowo poprzez spędzony z nią czas:) Każdy ma inaczej, bo wszyscy jesteśmy inni. Jeśli mamy pasję, życie nabiera sensu. Jeśli jej nadal nie znaleźliśmy- mamy okazję doświadczać i próbować. Warto iść za swoją intuicją. Podoba Ci się gra na pianinie? Spróbuj- weź kilka lekcji. Marzysz o pisaniu lub wyrażeniu siebie poprzez ciekawe stylizacje? Zakładaj bloga:) Najważniejsze jest podejmowanie prób. Nie można liczyć na to, że pewnego dnia obudzimy się z pasją i całym szeregiem umiejętności niezbędnych do jej wykonywania:) Cała zabawa jest właśnie w radości z doświadczania, z cieszenia się chwilą, kiedy coś, co zaczynamy robić- daje Nam pozytywną energię.
Wszystko jest możliwe. Wiek nie gra roli, gra ją natomiast zapał i motywacja. One dają siłę z, której może powstać coś- co zupełnie przewróci życie do góry nogami.



Każdemu życzę tego, aby znalazł PASJĘ, by mógł realizować się w działaniu. By praca, którą wykonuje wynikała z zamiłowania, by dawała radość i motywację:) Wtedy jesteśmy w stanie wszystko przetrwać:)

Zapraszam do posłuchania kawałka, który mówi właśnie o tym:) 







Pozdrawiam i dziękuję:)




poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Będzie dobrze


„Będzie dobrze dzieciak”- te słowa, od najmłodszych lat tkwią gdzieś w pamięci jak inne słynne kawałki (choć trochę różne gatunkowo:)„Mydełko Fa” lub „Pieski małe dwa”:)

Będzie dobrze dzieciak- uwierz w to a tak będzie!
 Wiara. Czyni cuda. Biblia o tym mówi. Naukowcy o tym mówią.  Molesta to mówiła. I ja tak mowię, chociaż ani prorokiem ani naukowcem ani raperem nie jestem:P  Co Nas wszystkich jednak łączy? Wszyscy mówimy o życiu- może na inny sposób ale próbujemy pokazać prawdę.  Pewnie w Was odezwie się teraz głos sprzeciwu- tak macie rację- każdy poniekąd głosi swoją prawdę. Swój punkt widzenia, który jak mówi przysłowie- zależy od punktu siedzenia. Faktem jest jednak, że warto poznać czyjeś spojrzenie na świat, które być może zainspiruje Nas do podjęcia pewnych kroków w Naszym życiu.  
Dlatego, dziś postanowiłam w zgodzie z powyższym, powiedzieć, co nie jest twórczym odkryciem, że warto wierzyć, warto myśleć dobrze. Coś w tym jest, skoro tak wielu ludzi wciąż na nowo zwraca uwagę na MYŚLENIE. POZYTYWNIE.
Czym jest taka wiara? Zaufaniem do siebie, że zawsze pokonamy przeszkody i wszystko się ułoży.


Brat, który siedzi u mnie powiedział mi właśnie: „Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą”, nawet nie ma znaczenia w jakim kontekście to było. Po prostu nasuwa mi się wniosek ,że paradoks tego stwierdzenia wykorzystywany jest właśnie w optymistycznym myśleniu, w afirmacjach. Skąd ten pomysł? Mianowicie, czy nie jest tak, że gdy dzieje się źle optymista powie właśnie- będzie dobrze, pomimo, że zupełnie nic na to nie wskazuje. 
Wiem, można to pomylić z nadzieją, aczkolwiek nadzieja i optymizm z innych źródeł czerpią. Dlatego, idąc tym torem, czyż nie warto pomimo wszystko co Nas spotyka, pomimo smutku, złości, lęków- myśleć, że w końcu wszystko się ułoży? Wmówimy to sobie i w końcu w to sami uwierzymy:) Proste, prawda??




Każda myśl, która pojawia się w Naszej głowie wywołuje następne- jest jak lawina: pojedyncze słowo- układa się w zdania, a one w scenariusze, które każdego dnia sami dla siebie piszemy.  Tutaj właśnie zaczyna się zabawa: możemy wybrać. Szczęście czy zawód, radość czy łzy, harmonia czy złość? Właśnie tak. Każdy sam podejmuje decyzję jaki scenariusz napisze. Zazwyczaj ulegamy lawinie- zła myśl , jedna potem kolejne, nastrój się obniża a my wciąż pogrążeni w błędnym kole, płyniemy z prądem goryczy.  Tylko po co? Marnujemy energię  na smutne myśli lub pełne nienawiści i gróźb skierowane do losu, Boga lub kogoś kto Nam „podpadł”.  Po co? Czyż nie lepiej w tym czasie iść na spacer, zjeść czekoladę lub posłuchać chociażby dobrej muzyki? Pewnie, że lepiej tylko nie zawsze się da.  Jesteśmy tylko ludźmi- mamy prawo do „doła”. Łatwo sobie wtedy wmówić własną beznadziejność, nieatrakcyjność, pecha do pieniędzy, miłości, zdrowia i ludzi. Ważne jest jednak, by z tego dna potrafić się odbić. Chociaż może być też inna opcja( jak ktoś kiedyś napisał)” Kiedy znalazłem się na dnie-usłyszałem pukanie od spodu”:)




Wspomniałam wcześniej, że sami piszemy dla siebie scenariusze. Dlaczego nie Bóg, los, pech, czy inne przeróżne motywy? Każdy sam decyduje o swoim życiu, podejmuje decyzje i obiera cele. Zauważcie, kiedy mamy zapał, myślimy ciepło i z radością działamy-wtedy też  Nasze cele zawsze osiągamy.  Kiedy z góry skazujemy się na porażkę, wtedy nawet nie mamy energii by pokonać przeszkody i po prostu robimy coś byle jak. O skutkach takich sytuacji wiele mówić nie trzeba, raz ,że my jesteśmy rozgoryczeni a dwa- problemy się piętrzą, złe myśli powodują lawiny kolejnych beznadziejnych w skutkach dla Nas scenariuszy.  Samospełniająca się przepowiednia.  Coś w tym jest. Często słyszy się: „nie kracz -bo wykraczesz”, jako odpowiedź na narzekanie i czarnowidztwo. Ile razy to się potwierdza? Dlaczego więc nie odwrócić kota ogonem skoro tak to działa?  Skoro rzeczywiście MYŚLI w Twojej głowie są mocą sprawczą  każdego Twojego działania(nie wnikajmy na razie w samą naturę JA w formie podświadomości, świadomości i nadświadomości)-wiadome jest, że najpierw coś pomyślimy a potem dopiero to powiemy czy zrobimy (chociaż każdemu też zdarzy się najpierw coś powiedzieć ,a potem pomyśleć ale to już inna bajka:) Stąd wynika też, że iskierką, która zapala płomień jest właśnie MYŚL. Dobra, radosna- stworzy ognisko, które doda Nam energię i entuzjazm do działania. Zła- stłamsi i pochłonie niczym czarna dziura, całą siłę i chęci. 



Warto. Myśleć dobrze. O sobie, o innych ludziach, o zdrowiu, miłości, pracy, o celach, które obraliśmy. Po prostu. Wszystko będzie dobrze. Będzie tak jak chcemy albo nawet lepiej:)


klasyk



Większość publikowanych tu zdjęć pożyczam z http://www.facebook.com/pages/BEAUTIFUL-PLANET-EARTH/198320350202343


Dziękuję i pozdrawiam




wtorek, 17 kwietnia 2012

Fenomen splotu ludzkich istnień


We właściwej godzinie, na właściwej drodze, we właściwym miejscu-  właściwe zdarzenie, właściwy człowiek,  właściwe słowo…




Czy zastanawialiście się kiedyś nad  „przypadkowym spotkaniem”, które nie było przypadkowe jak się później okazało? Było przeznaczone, choć to słowo brzmi banalnie. I nie mam tu na myśli spotkania kobiety z mężczyzną w formie Miłości.

Chodzi mi o cud. Cud, który choć raz spotyka każdego człowieka… Jesteśmy na rozstaju dróg. Ślepi i zagubieni, nie wiemy dokąd iść, rządzą Nami zwątpienie i smutek- nagle… Ktoś chwyta Nas za rękę- i prowadzi. My choć ślepi -doznajemy wewnętrznego Oświecenia- tym Oświeceniem jest ZAUFANIE. Staje się nieważne, że ten ktoś tak naprawdę nie jest Nam znany(może też być znany całe życie ale tak naprawdę nie POZNANY)i  rodzi się jakaś nić porozumienia, niezrozumiała, wyjątkowa, która buduje coś czego nie potrafimy określić. Nagle ten ktoś jest jakby dopełnieniem czarnej dziury w, której tkwiliśmy i choć np  relacja ta może będzie krótka, może tak do końca nie wyjaśniona- Osoba ta wpłynie na zawsze na Nasze życie i pomimo wszystkiego będzie to swojego rodzaju PRZYJAŹŃ. 




Do rozważań na ten temat zainspirował mnie film, który miałam okazję obejrzeć :
 „Intouchables- Nietykalni”


Powiem szczerze- nie byłam przekonana- francuskie kino do tego komedia, ale cóż sprawdzimy. Jak się później okazało  film złudnie opisany jako komedia- nie był komedią w pełnym sensie tego słowa. Po zakończonym seansie- musiałam chwilkę dojść do siebie. Co czułam: wzruszenie, wewnętrzny spokój, ale też miałam głowę pełną myśli.  Pomyślałam wtedy- w czym tkwi fenomen splotu ludzkich istnień? Dlaczego tak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka- mentora, który wskaże Nam drogę?




Zauważcie też, że zazwyczaj jest to obustronne. Nagle dwoje ludzi NIEprzypadkowo nawiązuje dialog, z którego korzyści ponoszą oboje.  Jest to coś jak Oświecenie. Potrzeba wzajemnego kontaktu- która leczy duszę. Leczy z całego syfu, który tkwi gdzieś głęboko w podświadomości- pozwala zapomnieć, spojrzeć z innej perspektywy. 
O tym też opowiada ten film. Dwoje ludzi nagle zostaje do siebie przyciągniętych przez hmmm...można nazwać to jak chcecie- los, przeznaczenie, Bóg ale też podobne myśli, wzajemne uzupełnienie się, doskonałość. Nieważne co- ważny jest wynik tego spotkania. Poczucie szczęścia, akceptacja, świeżość myśli. BEZPIECZEŃSTWO.PRZYJAŹŃ. SZCZĘŚCIE.





O tym jest ta opowieść- o cudzie spotkania. O cudzie uzupełniania się. O cudzie wzajemnej od siebie nauki życia.  Fabuła- w dodatku oparta na prawdziwej historii, doskonały dobór aktorów, świetnie wyreżyserowany film, piękne zdjęcia i muzyka, która dosłownie gra na emocjach duszy, to wszystko tworzy taki klimat, że czujemy to co czują bohaterowie i razem z Nimi przeżywamy wszystkie wydarzenia. Młody, zdrowy, biedny chłopak i milioner w kwiecie wieku, sparaliżowany inwalida na wózku, całkowicie uzależniony od innych w najprostszych czynnościach. Ich drogi przecinają się w chwili gdy oboje tego potrzebują. Z pozoru paradoksalna relacja przeradza się w cud. Cud ludzkich więzi. Fenomen spotkań.




 Zapraszam każdego z otwartą duszą do obejrzenia filmu, który w cudownie naturalny sposób traktuje o życiu. Naturalnie bawi i wzrusza. Każdy, kto będzie go oglądał  odczuje na zmianę śmiech i łzy- tak naturalnie jak naturalnie występuje to w życiu.

Jak dla mnie jest to jeden z najpiękniejszych filmów, jaki oglądałam- zachęcam!!!



Czy Wam zdarzyło się kiedyś spotkać taką osobę? Co czuliście? Co z tego wynikło?

Ja tymczasem dziękuję wszystkim Osobom, które spotkałam w moim życiu i które dały mi możliwość przeżycia takich emocji o których dziś Wam opowiedziałam. Dziękuję:)




Dziękuję i pozdrawiam